Co jest dla Ciebie ważne?

„Problem w tym, że myślisz, że masz czas.” 

To jeden z cytatów Buddy. Każdy z nas budząc się rano otrzymuje od życia kolejne 24 godziny. Niewielu z nas podchodzi do tego, jak do bezcennego daru, który niewykorzystany nie przechodzi na kolejny miesiąc jak minuty w Orange. Każda minuta, każda godzina, każdy dzień jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Niewykorzystany przepada raz na zawsze. Nigdy po raz drugi nie przydarzy nam się w życiu.

Trudno jest jednak zmienić tok myślenia i postępowania, do którego przyzwyczailiśmy się od lat. Rano spieszymy się do pracy, do szkoły, do przedszkola, spieszymy się ze śniadaniem, a potem stojąc w korkach, spieszymy się na spotkanie z klientem i z pracy do domu, spieszymy się odebrać dzieci, a potem do sklepu po zakupy i szybko zrobić coś na obiad. Spieszymy się z kolacją i żeby położyć dzieci spać. 

Pośpiech jest tak bardzo wpisany w nasze życie, że często nawet nie zastanawiamy się nad tym, że można żyć inaczej. 

I dopiero, kiedy dzieje się w naszym życiu coś złego, gdy ktoś z naszych bliskich poważnie zachoruje lub odejdzie… dopiero wtedy przystajemy na moment myśląc o tym, co mogliśmy zrobić, a czego nie zrobiliśmy, żałując, że tak niewiele czasu spędziliśmy z tą osobą, że byliśmy za mało uważni, że zamiast cieszyć się drobnostkami i każdą spędzaną wspólnie chwilą, to gnaliśmy, coraz mocniej, szybciej, dalej…

To smutne, bardzo smutne, że tylko tragiczne wydarzenia zbliżają ludzi do siebie i zmuszają do zastanowienia się nad tym, co naprawdę ważne w naszym życiu, że nie jest to nowy samochód, ani nowe mieszkanie, nie są to nowe dywany czy zasłony, ani nowy zestaw kosmetyków, tylko drugi człowiek, jego spojrzenie, uśmiech, ciepły dotyk dłoni i serdeczny uścisk. Tylko to jest ważne w życiu. To za tym też tęsknimy najbardziej odwiedzając nasze domy rodzinne. I nieważne, ile mamy lat, w naszych sercach wciąż nosimy te same oczekiwania: otrzymania odrobiny miłości, uważności, ciepła czy pomocy ze strony naszych najbliższych.

Kontakt z Wewnętrznym Dzieckiem to jedna z najbardziej intymnych metod terapii alternatywnej, jaką poznałam. Intensywna w doznaniach i odczuciach, a jednocześnie bardzo skuteczna. To dzięki spotkaniu się z tym, co w nas wciąż żywe mamy szansę dać sobie to, czego zabrakło nam w przeszłości, to wszystko za czym tęskniliśmy i wciąż tęsknimy. 

List? Medytacja? Wiersz? Jest wiele możliwości nawiązania kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Wybór należy do was. Zacznijcie już dziś, a przekonacie się, jak niezwykłe zmiany zamanifestują się w waszym życiu.

Przeglądając swój dziennik odnalazłam jeden z listów mojego Wewnętrznego Dziecka. Został on napisany prawie dwa lata temu. Dzielę się nim z wami poniżej:

„W życiu umierałam wiele razy.

Choć mówią, że człowiek umrzeć może tylko raz…

Wygląda na to, że jestem kimś więcej niż człowiekiem…

Albo mniej…

Bo koty mają podobno aż dziewięć żyć.

JedenNajpierw umarło moje małe serduszko, kiedy zrozumiałam, że ja i mama nie jesteśmy już jednością. Długo płakałam leżąc głodna w szpitalnym łóżeczku, a Ty, Mamo, nie przychodziłaś…

DwaKiedy mój ukochany Tato, mój męski ideał, pierwszy raz podniósł na mnie rękę i zrozumiałam, czym naprawdę jest miłość.

TrzyKiedy urodził się mój brat. A wcześniej siostra. I zostałam sama. Nikt mnie już nie chciał.

Za brzydka.

Zbyt mdła.

Zbyt niewyraźna.

Za duża.

Zbyt niegrzeczna.

Nie potrzebowałam już piersi. Ani mleka.

Ktoś inny potrzebował Ciebie, Mamo i Tato, bardziej.

Cztery…

Piec…

Sześć…

Siedem…

Każdy kolejny raz przybliżał mnie do kolejnej śmierci. Umierałam powoli. Każdego dnia. Każdego wieczoru.

Serce zastygało w mojej piersi na odgłos zbliżających się kroków. A potem już tylko dusza powoli uchodziła. Złamany mój duch już nigdy się nie podniósł. Moje oczy zostały na zawsze smutne.

Siedemdziesiąt dwaWtedy ostatni raz, podniosłeś na mnie rękę, Tato, zrywając mój łańcuszek z krzyżykiem.

Siedemdziesiąt trzyPierwsze, rzeczywiste doświadczenie miłości, jaką poznałam w dzieciństwie. Być porzucona. Dla innej. Lepszej. Ładniejszej.

Siedemdziesiąt cztery„Mamo. Mamo… Proszę przyjedź. Dlaczego mnie nie chcesz? Dlaczego wszystko inne jest ważniejsze ode mnie?” Płakałam dniami i nocami trzymając maleńką nowo narodzona córeczkę w swoich ramionach.

OsiemdziesiątNie przyjechała… Ani wtedy. Ani później.

Osiemdziesiąt jedenSama. Całe życie. Czy tak już będzie zawsze?

Osiemdziesiąt dwa„No coś Ty! Chyba zwariowałaś! Jak Ty to sobie wyobrażasz? Nie mogę przyjechać. Wiesz, ile mam na głowie? Sezon jest. Remont. Innym muszę pomóc…”

Sto

Dwieście

Trzysta

– „Zostawił mnie. Zostawił, Mamo. Nie daje rady już.”

– „Jak to, zostawił? Ale ja teraz nie mogę przyjechać. Może w weekend…”

Trzysta jedenWszystko we krwi. Słabo mi. Chyba powinnam jechać do szpitala.

– „Poroniła Pani.”

– „Czy chce Pani zrobić pogrzeb? Proszę przeczytać to oświadczenie i podpisać.”

Trzysta dwa

– „Mamo…?”

„Teraz nie możemy. Mamy za dużo pracy”

CzterystaMamo, Tato? A czy na mój pogrzeb przyjedziecie? Czy wtedy będzie odpowiedni czas? Czy znajdziesz chwile?

Czterysta jedenJuż niczego nie oczekuje. Już o nic nie proszę.

Żegnaj Mamo.

Żegnaj Tato.”

*****

Zatrzymajcie się na chwilę. Podejdźcie do bliskiej wam osoby, żony, męża, dziecka, matki, ojca, spójrzcie jej, jemu, głęboko w oczy i przytulcie mocno. Niech poczują, ile dla Was znaczą.

Wspaniałego dnia, Kochani, wam życzę! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: