Córka, najlepszą przyjaciółką

„Córka. Ukochana córeczka. Wkrótce stała się dla niej wszystkim. W głowie już miała wizje przyszłości, jak wspólnie chodzą na zakupy, spędzają razem czas, rozmawiają o najbardziej intymnych sekretach. Ona- matka i jej ukochane dziecko. Jej dziewczynka. Brała ją ze sobą wszędzie. Na spotkania ze znajomymi, na wycieczki, do miasta na zakupy, na swoje wizyty do lekarza. Za każdym razem tłumaczyła sobie, że nie ma jej z kim zostawić, że ona taka mała jeszcze, a pozostali domownicy nie zajmą się nią odpowiednio. Czuła z córka wyjątkowa więź, jakby urodziła i wychowywała sobie przyjaciółkę, taką jedną, jedyną na całe życie. Jest tylko jej. Nikogo innego. Nikomu jej nie odda. Zawsze będą razem. Zawsze będą sobie bliskie i nikt ich nie rozdzieli. Ona na to nie pozwoli.

Jednak dziecko, jak to dziecko… z wiekiem zaczęła tęsknić za rówieśnikami. To oni stawali się bardziej atrakcyjni, to z nimi chciała spędzać większość wolnego czasu. Im więcej miała lat, tym bardziej szukała sposobu na wyrwanie się z matczynych macek obezwładniającej miłości. Serce matki krwawiło każdego dnia, gdy jej ukochana córeczka wybierała rozwydrzone towarzystwo małolatów zamiast swojej matki. 

Czemu tak się dzieje? 

Czemu ona mi to robi?

Co zrobiłam nie tak? 

Czuła się porzucona, niedoceniona, zaniedbana, rozgoryczona i wściekła. 

Żal. Smutek. Samotność. Łapała się wszystkiego, czego tylko mogła, by uwiązać córkę przy sobie. Ale im bardziej to robiła, tym bardziej ta druga wyrywała się z jej sideł, szamocząc czasem jak dzika zwierzyna. W końcu któregoś lata córka znalazła sposób. Uciekła matce na zawsze i już nigdy nie wróciła pod skrzydła duszącej miłości.

Matka płakała. Jej serce rozrywało się na kawałki. Krwawiło. Bolało. Prosiła Boga, by pomógł. Ale bóg nie wysłuchał jej prośby. Córka z każdym dniem oddalała się bardziej i bardziej. Straciła jedyną przyjaciółkę życia, jaka miała.”

Po pierwszych zdaniach tej historii można,by pomyśleć, jak to wspaniale mieć tak kochającą matkę. Pewnie każda dziewczynka o tym marzy…  Ogromna miłość matki do córki, wspólnie spędzany czas, wyjątkowa bliskość. Później, czytając dalej, zaczyna pojawiać się współczucie do matki i niechęć do niewdzięcznej dziewczyny. Jak ona mogła tak postąpić wobec matki, która dawała jej tyle miłości, ciepła i dobroci. 

Rodzice, decydując się na dziecko, powinni obdarzyć je bezwarunkową miłością, bez jakichkolwiek oczekiwań. Tak powinno być. Nie zawsze jednak tak jest. Bardzo często rodzice popadają z jednej skrajności w druga.

A dziecko? 

Dziecko ma prawospędzać czas z rówieśnikami. 

Dziecko ma prawodo dzieciństwa.

Dziecko ma prawodo bezwarunkowej miłości.

Dziecko ma prawodo autonomii.

Dziecko ma prawodo indywidualności.

Dziecko ma prawodo poczucia bezpieczeństwa.

Dziecko ma prawobyć dzieckiem.

A kiedy dorośniema prawo zacząć żyć własnym życiem, w zgodzie z własnymi zasadami i wartościami. 

Rodzice nie mają prawa oczekiwać od dziecka, że te będzie z nimi do końca życia w zamian za okazaną miłość i dobroć.

Kiedy do takich sytuacji dochodzi?Gdy rodzice, którzy będąc kiedyś dziećmi, nie otrzymali od swoich rodziców wystarczająco, gdy ich potrzeby nie zostały zaspokojone w pełni i wyruszyli z emocjonalnym głodem w świat. 

Matka rodząc dziecko,automatycznie przenosi swoje niespełnione oczekiwania na nie, a dziecko staje się dla niej substytutem jej własnych rodziców. Trudno wtedy o balans i zdrową miłość. Trudno o zrozumienie, że dziecko to samodzielna, indywidualna i autonomiczna jednostka, a rodzice są po to, aby wspierać, pomagać, być obok, nie przeszkadzać i nie blokować naturalnego, indywidualnego rozwoju, a w odpowiednim momencie pozwolić dziecku na opuszczenie rodzinnego gniazda. 

Do prawidłowego rozwoju dzieckapotrzebny jest stabilny i dojrzały emocjonalnie rodzic, który swoje własne potrzeby będzie w stanie samodzielnie zaspokoić. 

Czy w takim razie może istnieć przyjaźń między córką a matką? Według mnie może, pod warunkiem, że w dużej mierze będzie ona przechylona na stronę córki i zaspokajania jej potrzeb. Stworzona niezwykła więź emocjonalna, zaufanie i otwartość między córką a matką to coś pięknego. Ale to matka tworzy tę więź i dba o zdrową relację, biorąc pod uwagę możliwość rozluźnienia nici przyjaźni w odpowiednim momencie życia dziecka.

A jeśli odnalazłaś kawałek siebie w moim opowiadaniu?

Zadaj sobie pytanie, jakie niezaspokojone potrzeby za tym wszystkim stoją? Czego tak naprawdę tobie, jako matce, kobiecie brakuje? Dlaczego chcesz to uzyskać od swojego dziecka? Być może jest to wzór przeniesiony z twojego domu rodzinnego? Może twoja mama przerzuciła na ciebie podobne oczekiwania? A może tak postrzegasz miłość rodzicielską?

Znajdując odpowiedzi na te pytania łatwiej będzie ci dotrzeć do sedna i uzdrowić twoją relację z dzieckiem, a tym samym w przyszłości z mniejszym bólem pozwolić córce na wyfrunięcie z gniazda i pogodzenia się z naturalną koleją rzeczy. 

Każdego dnia patrzę na to, jak moje córki stają się coraz bardziej samodzielne i niezależne. Dając im wolność od oczekiwań otwieram tym samym dla nich szeroko okno na świat i życie jakie sobie wybiorą.

Pozdrawiam was ciepło!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: