Nie masz prawa!

Nie wolno Ci tego czuć, gówniarzu!

Zamknij się! Nie podnoś na mnie głosu, rozwydrzony bachorze! 

Jestem Twoją matką! Nie masz prawa na mnie krzyczeć! 

Należy mi się szacunek!

Ja Ci się zaraz pozłoszczę, gówniaro!

Jesteś za mały, żeby tak się zachowywać!

Jesteś za mała, żeby tak się odzywać!

Nie wolno…!

Nie możesz…!

Nie masz prawa…!

Jako kilkuletnie dziecko nie masz.Więc dorastasz… I mając 20, 30, 60 lat w sytuacjach podbramkowych zachowujesz się jak dziecko. 

Dlaczego? 

Bo wtedy Ci wolno.

Bo teraz jesteś już wystarczająco duży i wystraczająco dorosły.Bo teraz możesz. Tyle, że teraz masz też więcej opcji. Nie tylko krzyk i tupanie nóżkami. Teraz możesz rzucić nie tylko słowem, możesz rzucić też kubkiem, talerzem, aż roztrzaska się z hukiem o ścianę czy kafelki na podłodze. Możesz trzasnąć drzwiami aż tynk odpadnie. Wyjść z domu i wrócić po kilku godzinach, albo spakować się i w ogóle nie wracać. Możesz też zostać i zalać banię… i możesz robić to co dzień lub co tydzień. Wedle życzenia. Sposobów jest mnóstwo. W końcu jesteś dorosły, możesz więc więcej niż kiedy byłeś małym gówniarzem. 

Problem w tym, że na dłuższą metę nic z tych sposobów nie działa.Nie przynosi długofalowej ulgi. Na chwilę jest Ci lżej, ale za każdym kolejnym razem emocje stają się coraz silniejsze, a Ty szukasz coraz to skuteczniejszych sposobów na ich stłamszenie.

I znowu pojawia się złość i wściekłość.I znowu zaczynasz wewnętrznie kipieć. Niestety tym razem pod ręką nie ma żony czy męża, jest dziecko. Wydzierasz się więc na nie, żeby dać upust swojej frustracji i zdenerwowaniu. Wrzeszczysz o byle co i ile pary w ustach.

A potem…?

Emocje opadają i przychodzi to paskudne poczucie winy…,że w sumie to nie miałeś powodu krzyczeć, bo dziecko nie zrobiło nic złego. Bo może chciało zwrócić Twoją uwagę na coś albo po prostu potrzebowało Cię w danym momencie. A Ty, jak w amoku szału, furczałeś, ile sił, miotając się po pokoju i nie przebierając w słowach. 

Pytanie, czy w końcu dotrze to do Ciebie?

Czy dotrze do Ciebie, że problem nie leży po stronie dziecka?Ani po stronie dziecka, ani po stronie męża, żony czy kogokolwiek innego. 

Że jedyna strona, po której się on znajduje, to TY! 

Niestety! 

Złość, gniew, wściekłość, żal, agresja i wiele innych emocji – jeśli je czujesz to nie dlatego, że:

– „… ktoś Cię zezłościł.”

– „… ktoś Cię zdenerwował.”

– „… ktoś sprawił Ci przykrość.”

Czujesz je dlatego, że sobie na nie pozwalasz, że dajesz im upust, albo też…, że dłużej nie umiesz ich już wstrzymywać.

I co dalej? 

Przecież od lat słyszysz w kółko, że ktoś kogoś zdenerwował, lub ktoś jest przyczyną czyjegoś złego nastroju i samopoczucia. Nikt nie powiedział Ci, że sam ponosisz odpowiedzialność za własne emocje. 

Niestety. 

Ale tak właśnie jest.

Tylko ty masz możliwość wyrażenia wewnętrznej zgody na czucie tego, co czujesz, na to, by coś Tobą poruszyło lub nie. Nikt inny nie ma nad tym kontroli. 

Tak, wiem, łatwiej powiedzieć: 

„To przez Ciebie! Bo Ty mnie ciągle denerwujesz!”

Sama w tym byłam.

Dużo łatwiej jest przerzucić odpowiedzialność za swoje samopoczucie na innych, nawet na dziecko. 

Dużo trudniej jest wziąć odpowiedzialnośćza swoje emocje i zachowanie. 

Ale czy takie zachowanie nie przypomina Ci sytuacjiz czasu, kiedy sam byłeś dzieckiem? Kiedy obwiniałeś kolegę, koleżankę, rodziców, brata, siostrę czy kogokolwiek innego o to, że jesteś zły, smutny, wściekły? 

Małe dziecko nie ma jeszcze wykształconej na tyle świadomości, aby wiedzieć, jak sobie radzić z emocjami. To rodzice są dla niego drogowskazem, przewodnikiem w tych trudnych chwilach. Tak samo Twoi rodzice byli kiedyś Twoimi przewodnikami. 

Co się więc dzieje, jeśli małemu dziecku będziemy ciągle powtarzać? 

„Nie wolno Ci się złościć!”

„Nie wolno Ci być smutnym!”

„Nie wolno Ci… czuć tego i tego!” 

Takie dziecko zacznie blokować w sobie te emocje.Dusić je i chować na tyle, na ile potrafi i na ile jest w stanie, często w obawie przed konsekwencjami (bo nie dostanie cukierka, bo nie obejrzy bajki, bo zostanie ukarane w taki czy inny sposób). Być może tak samo było u Ciebie.

Złą wiadomością w tym wszystkim jest to, że zduszone emocje nie rozpływają sięjak mgła w powietrzu. Zostają one na zawsze w naszym ciele. Kiedy dorastamy, widać je w naszym stylu chodzenia, w posturze ciała, w tym jak trzymamy głowę. Widać je w przykurczonych mięśniach, zgarbionych plecach, skrzywionej minie czy zaciśniętych pięściach. Czuć w bólu kręgosłupa, bólu serca czy żołądka. Zduszone emocje nie znikają.One szukają innej możliwości niż naturalna, by się uwolnić, wydostać. A kiedy jej nie znajdują zapisują się w naszym ciele,uśmiercając jednocześnie nasze komórki. Jedna po drugiej.

Cała obecna psychologia i psychoterapia zaczynają oscylować i coraz intensywniej przyglądać się emocjom i skutkom, jakie przynosi ich tłamszenie. Tym samym, coraz więcej znajdujemy metod i narzędzi do pracy z emocji. Jedne są łatwe i proste. Inne, wymagają pomocy wprawionego coacha lub dobrego terapeuty. 

Dziś możesz zrobić sobie rundkę EFT,możesz przeprocesować emocje, możesz napisać list lub zastosować technikę pustego krzesła, albo też któreś z ćwiczeń Lowena

Cokolwiek byś nie wybrał, w którąkolwiek stronę byś nie ruszyłto i tak każda ścieżka zaprowadzi Cię w jedno miejsce. W miejsce, gdzie wszystko się łączy i gdzie wszystko się zaczęło. 

Do Twojego dzieciństwa.

Nie ma innej drogi. 

Możesz uciekać w duchowość,medytację, afirmację i wiele, wiele innych filozofii i technik, odchodząc coraz bardziej od tego co ziemskie i cielesne. Ale wcześniej czy później wrócisz do chwil, w których wszystko się zaczęło, do chwil od których tak usilnie uciekasz. 

Bo tylko tu jest odpowiedź i rozwiązanie wszystkiego. 

2 Comments on “Nie masz prawa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: