Procesowanie emocji

Każdy się czegoś boi. Najczęściej boimy się tego, co nieznane lub z czym nie wiemy, jak sobie poradzić. Są jednak rzeczy, których boi się większość z nas. Należą do nich momenty, gdy nasze emocje urastają do niewyobrażalnej rangi, a my przytłoczeni obowiązkami i sprawami dnia codziennego odsuwamy je i spychamy w jak najdalszy kąt. 

Problem w tym, że one z tego kąta same nie znikną… Ani się nie rozpierzchną… Ani nie rozpłyną. 

One tam urosną jeszcze bardziej, by w końcu wywalić z ciśnieniem bomby atomowej w najmniej spodziewanym momencie. 

I znowu zostaniesz okrzyknięta domową wariatką, furiatką, niezrównoważoną emocjonalnie kobietą w ciągłym syndromie napięcia przedmiesiączkowego. 

I ja wiem, że Ty tego nie chcesz. 

Ty też o tym wiesz. 

I wiem, że gdybyś mogła, to za każdym razem po takim wybuchu cofnęłabyś najchętniej czas…, 

ale czasu nie cofniesz… 

Za to możesz zrobić coś innego. 

Możesz zapobiec temu wybuchowi w bardzo prosty i skuteczny sposób. Jeśli będziesz go praktykować, to zapewniam Cię, że wkrótce takie sytuacje, jak opisana powyżej staną się Twoją odległą historią. 

Oto on. 

Procesowanie emocji

Zamknij oczy.

Weź kilka głębokich oddechów.

Skup się na emocji, jaką czujesz.

Co to jest?

Złość?

Gniew?

Żal?

Smutek?

Lęk?

Nazwij ją i poczuj tak mocno, jak to tylko możliwe. 

[Jeśli potrzebujesz, możesz przywołać w myślach wydarzenie, które ją spowodowało, wywołało.]

A następnie zeskanuj swoje ciało zaczynając od stóp, idąc w kierunku głowy. 

Kawałeczek po kawałeczku obserwuj, gdzie czujesz dyskomfort, ucisk, skurcz, ból? 

W jakiej części ciała? 

[Jeśli czujesz to w więcej niż jednym miejscu, wybierz to, gdzie ból, dyskomfort jest najsilniejszy.]

I skieruj tam swoją uwagę.

Pozwól, by emocje w tym miejscu urosły do maksymalnych rozmiarów. 

Niech nabiorą siły do granic wytrzymałości. 

A teraz, tak bardzo, jak bardzo nie chciałaś ich czuć, tak bardzo, jak bardzo blokowałaś się i starałaś je odpędzić, puść je. 

Po prostu – PUŚĆ.

Niech zaleją całe Twoje ciało, tak jak rzeka, która występuje z brzegów przerywając wszelkie zabezpieczenia.

Nie blokuj, nie powstrzymuj, nie kieruj nimi. 

Pozwól im być. 

Takimi jakimi są.

Bez oceniania. 

Zaakceptuj je, bo one nie wzięły się znikąd. Za nimi stoi coś bardzo ważnego i nawet jeśli jeszcze nie umiesz ich odczytywać w porę to teraz pozwól sobie po prostu z nimi pobyć. 

Obserwuj uważnie siebie i swoje ciało. 

Zobacz, jak ono się czuje. 

Czego ono potrzebuje? 

Jakiej pozycji? 

Jakiego gestu? 

Jakiego ruchu? 

I podążaj za tym.

Podążaj za swoim ciałem.

Ono wie najlepiej, co zrobić by w pełni się uzdrowić. 

Niczego nie popędzaj ani nie przyspieszaj. 

Fala emocji w końcu zacznie słabnąć, by ostatecznie zupełnie opaść.

I znowu weź kilka głębokich oddechów.

Zeskanuj swoje ciało i zobacz, czy wciąż czujesz jeszcze ten dyskomfort, ból. 

Czy gdzieś jeszcze ciało potrzebuje uzdrowienia. 

Zobacz, czy emocje, z jakimi usiadłaś wciąż są obecne. 

Jeśli tak lub jeśli pojawiły się nowe – zacznij proces od początku. 

Link do mojego kanału Youtube, na którym znajdziesz playlistę z muzyką do medytacji lub procesowania: