nieDorosłe Dzieci nieDojrzałych Rodziców

IMG_9131

 

„Ma 45 lat, męża, dzieci, dom i pracę. Od dawna utrzymują się sami i jakoś wiążą koniec z końcem.

Do domu rodzinnego jeździ co pewien czas, są jednak okresy w roku, gdy jej obecność jest wręcz obowiązkowa, to rodzinne uroczystości, święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc.

I za każdym razem to samo. Nerwy i oczekiwania tuż przed wizytą u rodziców. Jedzie tam pełna nadziei, starannie się przygotowuje, zawsze sądząc, że tym razem będzie lepiej, inaczej.

Czemu jest taka naiwna, skoro za każdym razem schemat jest ten sam?

Do tej pory tego nie wie…, wie natomiast, że całe życie poświęciła jednemu celowi, by w końcu uznali ją za dorosła, za dorosłego człowieka. Nigdy tak się jednak nie stało. Nawet teraz, mając te 45 lat, czuje się w relacji z matką i ojcem jak nastolatka. Ich rozmowy tak wyglądają, zazwyczaj są o niczym, o pogodzie i jakiś pobieżnych pierdołach w stylu, czy ona zdrowa, czy dzieci zdrowe i co ciekawego słychać w wielkim świeci. A że nic ciekawego nie słychać, to rozmowy kończą się bardzo szybko. Bo czym ciekawym miałaby zainteresować swego ojca, który od zawsze uważał kobiety za niższą kategorię. Piękne panie pogodynki, urodziwe piosenkarki, czy zdolne łyżwiarki… one zawsze wpadały ojcu w oko, z zachwytem w głosie o nich mówił. Ale gdzie jej do którejkolwiek z nich. Ona nie osiągnęła żadnego oszałamiającego sukcesu w życiu. Ot co, urodziła dwójkę dzieci, wyszła za mąż i jakoś wspólnie starają się przeżyć dzień po dniu. Nie jeżdżą po świecie, nie zwiedzają egzotycznych krajów… czym więc miałaby zainteresować ojca? Kiedyś sądziła, że jak skończy studia i znajdzie pracę, usamodzielni się, to zabłyśnie w jego oczach, że zobaczy w nich uznanie, podziw… na marne jednak było jej czekanie. Ojciec za nic jej nie podziwiał, nawet gdy oświadczyła jemu i matce, że jest w ciąży z pierwszym dzieckiem, zamruczał tylko pod nosem i porozumiewawczo wymienili spojrzenia z matką, jak by na znak, że teraz to się dopiero zacznie.

  • I co teraz z tym zrobisz? – padło pytanie w jej kierunku
  • Jak to, co? Urodzę. Chcemy tego dziecka, oboje. Planowaliśmy je.
  • Większych problemów nie macie? Dziecko Wam jeszcze potrzebne?

 

Skąd ta głupia nadzieja, że kiedykolwiek relacja między nią, a rodzicami ulegnie zmianie? Tego nie wiedziała…, wiedziała natomiast, że chciałaby, aby wszystko było inne, aby wszystko wyglądało inaczej. Że chciałaby się czuć przy nich dojrzała, dorosła i tak też chciałaby być traktowana…”

 

———————

 

Wkraczając na ścieżkę rozwoju i lecząc rany dzieciństwa wiele osób oczekuje mając nadzieję, że gdy sią uzdrowią, to automatycznie zmieni się wszystko, łącznie z relacjami rodzinnymi. Że nagle, jak za sprawą magicznej różdżki, rodzice zaczną traktować ich jak prawdziwych, równych sobie, partnerów do rozmów, że zaczną ich doceniać, liczyć się z ich zdaniem, brać je pod uwagę…

Ci, którzy wpadli w takie myślenie zetknęli się ze ściana… Rzeczywistość drastycznie pokazała swoją prawdę.

Bo, czy można oczekiwać, że zmienią się ludzie wokół nas tylko dlatego, że my się zmieniliśmy? Czy ktokolwiek może się zmienić nie wykonując w tym kierunku żadnego działania? Ani jednego kroku?

To utopia.

Magiczne myślenie oparte na wierze w baśniowe, szczęśliwe zakończenia.

Nie mamy wpływu na innych, żadnego. Jeśli oni nie podejmą chęci zmiany, to nie ma możliwości by zmiana sama nastąpiła.

Zmiana, która w nas się zadzieje, spowoduje, że pewne rzeczy, zachowania czy słowa nie będą przysparzały nam bólu, że w niektórych sytuacjach będziemy reagować inaczej niż zranione dziecko, że odważymy się stanąć za sobą i wybrać siebie, zamiast pokornie nadstawiać głowę na kolejny cios.

Odzyskanie siebie, powrót do siebie to nie zmiana zachowań rodziców, a zmiana nas samych, zmiana naszego patrzenia na sytuacje i ludzi, nie poprzez różowe okulary niespełnionych oczekiwań, a poprzez prawdę, jaką pokazuje nam rzeczywistość.

To także odpowiadanie sobie za każdym razem na pytanie, czego ja teraz chcę, czego ja teraz potrzebuję, czy to, co się dzieje, jest ok dla mnie, czy wciąż chcę być w tym miejscu. I wybieranie, wciąż i wciąż od nowa.

To także wsłuchiwanie się w swoje wewnętrzne prowadzenie. To nowa nauka zachowań i reakcji, ale także wypowiadanych słów. To uznanie i zaakceptowanie, że mimo iż my się zmieniliśmy, nie oznacza to, że inni zrobili to równolegle z nami.

 

Najtrudniejszym jednak wyzwaniem nie jest zauważenie tego wszystkiego i trzymanie się tych reguł. Najtrudniejszym i zarazem najważniejszym etapem jest nie wpadanie w utarte schematy i stare tory rodzinnych ról, jakie zostały nam nadane.

 

Już 31 stycznia spotkamy się na kolejnym live w programie Wewnętrzne Dziecko – Uwolnienie. W programie, gdzie otrzymujesz ode mnie pełne wsparcie i prowadzenie.

Na sesji live poprowadzę Cię w procesie głębokiego uzdrawiania.

To Ty decydujesz, z czym chcesz pracować. To od Ciebie zależy, jakich obszarów dotkniemy podczas sesji.

 

Grupa już czeka.

Więc jak?

Decydujesz się?

https://sylwiapupek.com/wewnetrzne-dziecko-uwolnienie/

Dla każdej uczestniczki tego programu przygotowałam coś wyjątkowego! Specjalną cenę na sesje 1:1, aby wzmocnić jeszcze bardziej procesy, jakie się w Was zadziewają. Jak wykorzystasz tą sesję i czego podczas niej dotkniemy zależy tylko od Ciebie.

90 minut 1:1 ze mną za £56! Cena ta obowiązuje przez cały czas pobytu w programie plus 30 dni po jego zakończeniu.

 

 

2 thoughts on “nieDorosłe Dzieci nieDojrzałych Rodziców

Comments are closed.