Dla kogo to wszystko robisz?

IMG_4607

Wstajesz rano 5:00, 6:00, ledwie zwlekając nogi z łóżka, marząc o kawie…
Dla kogo wstajesz tak rano?
Dla siebie czy dla dzieci? Męża?

Idziesz do pracy, choć nie jest ona szczytem Twoich marzeń…
Dla kogo to robisz? Dla siebie czy dla pieniędzy i żeby starczyło na rachunki?

Biegniesz na siłownie i dajesz z siebie, ile możesz…
Dla kogo to robisz? Dla siebie czy dla innych?

Gotujesz obiady, sprzątasz, pierzesz…
Dla kogo to robisz? Dla siebie czy dla rodziny, a czasem znajomych, którzy przyjdą w gości?

Przychodzą święta a Ty stoisz w garach…
Dla kogo to robisz?

————————-

Tak… pewnie na każde z tych pytań odpowiesz:
„Dla siebie. Oczywiście, że dla siebie.”

Ok.
Niech tak zostanie….

Ale… jeśli robisz to dla siebie, to skąd te nerwy o poranku?
Jeśli robisz to dla siebie, skąd ten stres w pracy?
Jeśli robisz to dla siebie, skąd ten ból w ciele?
Jeśli robisz to dla siebie, skąd to zmęczenie i frustracja?
Jeśli robisz to dla siebie, skąd ten krzyk i złość?
Jeśli robisz to dla siebie, skąd ten smutek?

Pozwól więc, że zadam Ci te pytania jeszcze raz…

————
Jak zaczynałabyś swój poranek nie musząc wstawać o konkretnej godzinie? Od czego byś go zaczynała?

Co byś robiła wiedząc, że każdego miesiąca na Twoje konto wpłynie określona kwota pieniędzy tak czy inaczej? Czym byś się zajmowała?

Jaką aktywność dawałabys ciału, by je ukochac, uszanować i poczuć z nim jedność?

Co byś jadła? Jak się odżywiała, gdyby na stole nie musiał stanąć obiad, a zadbać miałabyś tylko o siebie? Co to by było? Jakie posiłki?

I na koniec:
Gdybyś miała spędzić święta swoich marzeń, jak byś je spędziła?

—————–

Każda z nas czasem błądzi, zbacza z właściwej nam ścieżki tylko po to, aby w końcu dowiedzieć się, czego już dłużej doświadczać w życiu nie chce i co do niego od teraz zaprasza.

Pięknego piątku!

*******
Zapraszam Cię do mojego świata, gdzie wspólnie podczas medytacji namalujesz swoją Mandalę Obfitości.

Widzimy się już 08.02.2020 o godzinie 12:00

Napisz do mnie jeśli potrzebujesz wiedzieć więcej.