Wyjść ze swoją prawdą do świata

Przeczytałam chwilę temu post pewnej kobiety prowadzącej ogromne stowarzyszenie, terapeutki, coacha i autorki wielu książek.
Pisała w nim o tym, że potwierdzono u niej wystąpienie Koronawirusa. W poście swym opisywała objawy i pokazywała jak wygląda jej życie od wczoraj. Odizolowana w pokoju, sama przez kolejne 14 dni. Z bliskimi kontaktuje się na odległość poprzez uchylone okno domu, jedzenie zostawiane jest w plastikowym pudełku…

14 dni ciężkiego stanu zdrowia, bólu w klatce piersiowej, lęku i strachu, czy się przetrwa.

Gdy czytałam ten post zrozumiałam pewną ważną, niezwykle ważną rzecz. A mianowicie, że najgorsze w tym wszystkim dla osób chorych jest nie tyle sama choroba, jakkolwiek groźna, ale odosobnienie i izolacja, które potęgują pewne stany emocjonalne.
Brak bliskości i ciepła drugiego człowieka, pogłaskania po twarzy, przytulenia, dotyku dłoni, bycia obok…
…to nie wspiera procesu zdrowienia.
Zupełnie nie wspiera…

I myśląc dalej o tej kobiecie pomyślałam o tym, jaką Ona ma w sobie odwagę, by tak oficjalnie, publicznie powiedzieć o tym wszystkim, przyznać się do zachorowania, mimo że nie potwierdzonego, ale z symptomami.

Bo to jest kolejna rzecz, która napawa nas lękiem: strach przed osądzeniem, przed odrzuceniem przez społeczeństwo, przed oceną, przed odepchnięciem. Strach przed traktowaniem nas jak trędowatych.

To jest ogromny lęk, jaki nosimy w sobie i swoich sercach.

3 tygodnie temu zgłosiłam się do lekarza w przychodni z bólem w klatce piersiowej i kaszlem. Nie miałam żadnych dodatkowych objawów, prócz ogromnego osłabienia. Przez kolejne 10 dni byłam jeszcze 3 razy u tego lekarza za każdym razem odsyłana z kwitkiem do domu i słowami, że to jakaś wirusowa infekcja, ale na pewno nie jest to groźny Koronawirus.

Dlaczego?

Bo… chodziłam o własnych siłach,
Bo… nie miałam gorączki,
Bo… nie spełniałam podstawowych trzech kryteriów opisanych przez WHO.

Dziś okazuje się, że ów 3 kryteria nie są wyznacznikiem zarażenia, że wystarczy jedno z nich lub dwa.

I tu mnie zastanowiło, ile takich osób jak ja, z niepełnymi objawami, zgłosiło się do lekarza i zostało odesłanych do domu? Bo nie spełniali wszystkich kryteriów.
Tak jak ja ich nie spełniałam.
I jak nie spełnia ich ów kobieta.

Czy byłam chora na koronawirusa?
Nie wiem.
Nie zrobiono mi testów.
Nie potwierdzono.

Czy ona jest chora?
Tego nie wie.
Nie zrobiono jej testów.
Ale potwierdzono, że na podstawie opisanych objawów musi odbyć 14 dniową kwarantannę.

Ja wiem jedno, że łatwiej nam czytać i przyjmować informację o tym, że to inni chorują, że inni się zarażają, niż przyjąć do wiadomości, że to naprawdę może dotyczyć także i nas.

Wstyd

Lęk

Strach

Przed odrzuceniem
Przed odseparowaniem
Przed ocenieniem
Przed oskarżeniem

Przed samotnością…

To blokuje wielu z nas.

Zostawiam Was z tymi przemyśleniami, Kochani.
Do usłyszenia 💗