Czy zdarza Ci się mieć dość bycia matką?

IMG_2578
Czy zdarza Ci się mieć dość bycia matką? Czy dajesz sobie czasem przestrzeń do tego, by powiedzieć:
 
„Mam tego dość! Chciałabym być sama! Chciałabym, żeby oni wszyscy dali mi święty spokój!”
 
I dalej,
 
Czy kiedy dajesz sobie prawo tak poczuć, to czy pozwalasz sobie na bycie w tym w pełni, bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, bez żalu i bez biczowania?
 
My, matki XXI wieku, przytłoczone nawałem obowiązków, wychodzące z Epoki Patriarchatu, staramy się być SUPER – Mamami, SUPER – Żonami, SUPER – Kobietami.
 
Staramy się ogarniać dom, biznes, życie zawodowe, dzieci, męża i własny rozwój. Po nieprzespanych nocach, z wywalonymi na wierzch piersiami, wyciągniętymi do granic bólu sutkami, w porozciąganych T- Shirtach wstajemy rano z poczuciem winy, że brak nam siły na bycie SUPER laską, z pełnym makijażem i zrobioną fryzurą. Z każdym dniem dorzucając sobie kolejną cegiełkę do kosza, który dźwigamy na plecach, wmawiając sobie, że damy radę jeszcze tą jedną udźwignąć…
 
I gdy przychodzi kryzys, gdy mamy wszystkiego dość, pojawia się wewnętrzny głos:
„NIE WOLNO CI TAK MYŚLEĆ!”
 
Bo dobra matka tak nie myśli o swoich dzieciach.
Bo rozwinięta duchowo kobieta nie wyraża się w ten sposób o swoim mężu.
Bo rozwinięta duchowo kobieta jest poukładana emocjonalnie.
Bo rozwinięta duchowo kobieta potrafi pohamować złość.
Bo rozwinięta duchowo kobieta jest ustatkowana, spokojna, uśmiechnięta, zadowolona z życia i pełna wdzięczności.
Bo rozwinięta duchowo kobieta obdarza tryska miłością.
 
I wiesz co Ci powiem…?
G… prawda!
Jeśli myślisz, że tak jest, że tak musi być, że nie masz prawa pier… wszystkim i powiedzieć: MAM DOŚĆ!
To się mylisz…
 
Bo masz pełne prawo mieć dość!
 
Proces uzdrawiania to nie bujanie na mięciutkim obłoczku przy zachodzie słońca.
Proces uzdrawiania to nie rozkoszne medytacje.
 
Proces uzdrawiania to mega huśtawka emocjonalna.
Proces uzdrawiania to ciężkie i trudne chwile.
Proces uzdrawiania to momenty, kiedy się boisz, że gdy wejdziesz głębiej, to już się nie pozbierasz.
Proces uzdrawiania to najpierw czyszczenie syfu, a potem nakładanie opatrunków.
 
Pozwól sobie więc na przestrzeń, na bycie nie- IDEALNĄ. Na ZŁOŚĆ, SMUTEK, ŻAL I GNIEW. I nie po to, by wszystkim wokół dowalić do pieca i wyrzucić te trudne emocje, ale po to, by je uwolnić w bezpieczny sposób.
💗💗💗