Gdy jesteś zła na swoje dziecko

IMG_3960

Gdy jesteś zła na swoje dziecko, gdy na nie krzyczysz…

To tak naprawdę nigdy nie chodzi o dziecko

To nie na nie jesteś zła

To nie na nie chcesz krzyczeć

Na kogo wiec?

Na męża?

Na matkę?

Na ojca?

Na kogo?

Dziecko to łatwy obiekt wyładowania swojej złości i frustracji. W wielu sytuacjach staje się ono jedynie zapalnikiem, który rozpoczyna całą reakcję emocjonalnę w Twoim ciele.

To proste być wściekłą i złościć się na dziecko, nie ma bardziej popełniającej błędy istoty wokół ciebie…

Jednak, gdy choć raz znajdziesz w sobie siłę i zapytasz siebie, na kogo jesteś naprawdę zła, co się tak naprawdę wydarzyło, jakie twoje potrzeby nie zostały zaspokojone, okaże się, że twoja złość tak naprawdę nie jest skierowana na dziecko, ani na męża, ani na matkę czy ojca, ani na nikogo innego. Okaże się, że ta złość skierowana jest do… CIEBIE samej.

 

Banalne, bo przecież jak można być złym na siebie, gdy np. to dziecko nie posprzątało swojego pokoju, mimo że milion razy jej przypominałaś o tym, a ona – jak na złość, ma jeszcze większy burdel niż miała.

I masz odczucie, że wręcz robi ci to na złość…

Ale przecież tylko dziecko. I w zależności od swojego rozwoju i wieku ten burdel jest jednym z etapów jej rozwoju, etapów, gdzie pewnych rzeczy doświadcza, gdzie się uczy, ale też gdzie z wieloma rzeczami sobie nie radzi i gdzie jej priorytety są daleko indziej niż twoje.

I kiedy wpadasz wściekła do jej przestrzeni wykrzykując, by posprzątała ten chlew, ona tej złości nie rozumie.

Zatrzymaj się więc na chwilę…, bo chwilę wcześniej, może godzinę, może 2 albo 3, coś się stało…, może twój partner coś powiedział, co cię dotknęło, ale ty nie miałaś siły wchodzić z nim w dyskusje słowne, może przeczytałaś coś, co utkwiło ci w głowie, a potem myśl za myślą doprowadziło do głęboko skrywanego lęku, a może ten bałagan w pokoju córki o czymś ci przypomina? Może przypomina ci ciebie samą, gdy byłaś w jej wieku i gdy nie miałaś prawa robić tego, co ona…

 

Zatrzymaj się więc na chwilę w tej złości.

Wiem, że to trudne…

Sama byłam w tym miliony razy i wciąż mi się zdarza.

Ale gdy się nie zatrzymasz, znowu będziesz czuła się winna, jak zawsze, gdy na nią wrzeszczysz…

I kiedy się zatrzymasz, zadaj sobie pytanie, co ci to robi, co ty naprawdę czujesz i w którą stronę ta emocja jest skierowana, czy naprawdę chodzi o ten pokój i porządek?

W 99% pod tym porządkiem będą ukryte niezaspokojone twoje potrzeby, potrzeba akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, bycia wsłuchana, bycia zrozumiana, potrzeba bliskości…

Biorąc odpowiedzialność za swoje emocje robisz jeden z największych kroków do ogromnej zmiany swojego życia.

 

Pierwszym krokiem dla mnie było zrozumienie etapów rozwoju dziecka, by przestać patrzeć na moje córki jak na dwie istoty, które próbują mnie wyprowadzić z równowag każdego dnia, o każdej możliwej porze, poprzez najbardziej wymyślne sposoby.

Gdy zobaczyłam, z czym one się mierzą w swoim dojrzewaniu, z jak wieloma aspektami muszą się zetknąć, huśtawkami emocji, nastroju, wybuchami hormonów i wieloma niezrozumiałymi dla nich samych procesów, zaczęłam inaczej na to patrzeć. Zaczęłam widzieć także ich trud dorastania.

Ale to był pierwszy krok.

Drugim była moja wewnętrzna praca z moimi własnymi ranami i emocjami. Dotarcie do tego, jakie moje potrzeby wypływały za każdym razem, gdy wzbierała we mnie złość. Rozpoznawanie ich i reagowanie zanim dochodziło do skraju emocji.

I końcowym etapem stało się znalezienie nowej drogi komunikacji między nami, rozmowy na poziomie serca. Ten trzeci etap wciąż trwa i wciąż się go uczę. Ale efekty są niezwykle, szczególnie gdy widzę, jak coraz częściej moje obie córki przytulają się do mnie z tak ogromną miłością, jak coraz częściej moja dojrzewając córka przychodzi i pyta, czy w czymś mi pomoc, kiedy nazywa mnie swoją BEST FRIEND.

Widzę, jak wiele spokoju wkroczyło do naszego domu, o ile mniej się denerwuję i o ile łatwiej mi z nią rozmawiać o tym, co dla mnie ważne, np. o porządku w całym domu, a także wysłuchać tego, co dla niej istotne.

 

Nasze dzieci uczą się od nas… wszystkiego, także brania odpowiedzialności za swoje emocje i szacunku do drugiego człowieka bez względu na jego wiek.

Jeśli więc pragniesz zmiany, zacznij od siebie!

 

❤️❤️❤️

Potrzebujesz wsparcia, pomocy w tym procesie? Zapraszam cię na sesję ze mną!

Szczegóły znajdziesz TUTAJ.

❤️❤️❤️

Z serca polecam ci także kilka fajnych pozycji książkowych:

„Porozumienie bez przemocy. O języku życia” Marshall B. Rosenberg

„Burza w mózgu nastolatka” Daniel J. Siegel

„Rodzic jako przywódca stada” Jesper Juul

„Szanujący rodzice, szanujące dzieci” Sura Hart,Victoria Kindle Hodson