O obgadywaniu innych, czyli “Piątek, piąteczek, piątunio…”

img_2689

Piątek.

 
Jeszcze kilka tygodni temu był to dzień, na który wiele ludzi czekało, ostatni dzień pracy przed weekendem.
 
W korporacjach, w których pracowałam, był on dniem tzw. Freestyle, kiedy to można było założyć jeansy zamiast biznesowego stroju. Każdy na to czekał.
Na Facebooku, co chwila pojawiały się posty, mema: “Piątek, piąteczek, piątunio…”
 
(Dziś sobie myślę – jaki ten dzień musiał być doładowany energetycznie, gdy tak wiele osób tchnęło w niego swoje nadzieje i wdzięczność)
 
Tak więc piątunio to taki fajny dzień był, kiedy oprócz zluzowania stroju, ludzie luzowali też rozmowy.
Więcej kawki pito, częściej robiono przerwę i rozmawiano… rozmawiano, i rozmawiano…
 
O czym?
Najczęściej o innych…
 
Co to była za energia…, moc…, tak sobie usiąść z kawką w dłoni i z koleżanką zza biurka objechać od góry do dołu drugą lub szefa, lub klienta jakiegoś.
 
Obgadywanie innych to wciąż jeden z najprzyjemniejszych momentów w trakcie rozmów wielu spotykających się znajomych.
 
I dziś tak właśnie, przy magicznym piątku, chcę Ci opowiedzieć, czym naprawdę jest obgadywanie, co kryje się pod tą przyjemną, wierzchnią warstwą słów, opisujących dosadnie drugą osobę.
 
Przede wszystkim, zacznijmy od tego, że przywołanie w myślach lub słowach czyjegoś wizerunku działa jak wypowiedzenie zaklęcia.
Mówisz wtedy: kochana Aniu, Kasiu, Zosiu, szefie, szefowo zapraszam Twoją energię do mojej przestrzeni.
 
Co się wtedy zadziewa z taką wezwaną osobą? Z jej energią?
 
Jeśli myślisz, że to pozostaje w przestrzeni między Tobą a Twoją koleżanką to się grubo mylisz. My ludzie, nawet nieświadomi, to jednak cholernie inteligentni energetycznie. Nasze ciała są prawdziwymi barometrami wskazując nam wszelkie zakłócenia w przepływie energii.
 
I tak naprawdę, gdy kogoś obgadujesz, robisz krzywdę nie tylko tej osobie będącej głównym tematem rozmowy, ale i sobie. Im bardziej świadoma osoba, tym mocniejsze odczuje konsekwencje.
 
Twoje ciało naprawdę zostało Ci po coś Ci dane i jego rola jest dużo szersza niż tylko spełnianie fizjologicznych potrzeb.
Jedną z oznak, odczuwaną przez osobę obgadywaną, jest niespodziewanie pojawiająca się złość. Ni stąd ni zowąd, nagle, wzbiera ona choć tak naprawdę nie ma zbyt sensownego, logicznego wytłumaczenia, dlaczego ta osoba jest zdenerwowana.
 
Możesz to sobie wyobrazić tak:
Wstajesz rano, masz wspaniały nastrój i po kilku godzinach nie wiadomo skąd zaczyna Cię wszystko drażnić, irytować, wkurzać.
 
To pierwszy znak do tego, by zadać sobie pytanie: czy ta emocja, która się pojawia (w tym przypadku złość), czy ona jest moja?
Jeśli nie (bo na zadane pytanie przyjdzie odp natychmiast!) to odeślij ją z miłością, do Źródła, Stwórcy, Boga, Wszechświata, Matki Ziemi czy jakkolwiek definiujesz to w swoim świecie.
Nigdy jednak nie odsyłaj tego do osoby, od której przyszło (czasem wraz z odp., że to nie Twoje przyjdzie odp. czyje)
 
Dlaczego nie proponuję Ci oddawać tego, co otrzymałaś?
Bo stanie się to nieświadomą rozgrywką tenisa ziemnego A nieświadomość kogoś nie oznacza, że jej/ jego energia jest słaba. Więc nie wiesz, z jaką siłą to wróci do Ciebie.
 
Z drugiej strony, celem jest przecież odzyskanie Twojej równowagi, spokoju, a nie chęć zemsty…, bo to ponowne wchodzenie w kiepskie emocje.
A wiedz, że czytając tego posta, zaczynasz być już świadoma jak to działa, więc nie możesz udawać, że jest inaczej.
 
A co dzieje się z Tobą, gdy to Ty jesteś obgadującą?
 
Jeśli jesteś osobą pasywną i bardziej słuchasz niż obgadujesz, to przyjmujesz wprost na swoje ciało, jak cios, emocje i słowa, jakie padają od Twojego rozmówcy.
Możesz to sobie wyobrazić jak scenę, gdy siadasz ze znajomą przy kawie. Ona zdenerwowana na męża, zaczyna wyciągać ciężką artylerię i wali, jaki to on zły, niedobry, leniwy, itd. I to wszystko jest jak porządny ładunek elektryczny uderzający wprost w Twoje ciało.
Jeśli uczestniczysz w takiej rozmowie aktywnie, wyciągasz swój karabin i odpowiadasz tym samym, waląc pociskami energii w jej ciało.
Efektem końcowym będzie to, że gdy wrócisz do domu, zamiast lekkości, poczujesz ogromne zmęczenie, znużenie, osłabienie, ból głowy lub inne dolegliwości. Podobnie zadzieje się, gdy wysłuchasz marudzenia i narzekania drugiej strony na je ciężkie życie.
 
Niestety, nieświadomość nie powoduje braku konsekwencji…
 
I teraz, skoro już wiesz, jak to działa to, co z tym zrobić dalej?
Jest coś, co może Ci pomóc w łatwym wyjściu z sytuacji, gdy ktoś zaczyna obgadywanie.
Możesz powiedzieć tej osobie, że wprowadziłaś w swoje życie pewną zasadę i jest nią to, że nie rozmawiasz o innych, jeśli nie uczestniczą oni w rozmowie.
I tyle.
Proste, prawda?
 
A jeśli na samą myśl o tym, by tak zareagować, czujesz lęk i obawy, że staniesz się nudną, że znajomi uznają Cię za dziwną, nienormalną i przestaną się z Tobą spotykać, to zapytam Cię tak:
Czy te znajomości Cię wznoszą? Czy uskrzydlają? Czy ich życie jest takim, jakiego pragniesz dla siebie? Czy wiodą je w stylu, jaki Tobie odpowiada?
 
Jest takie powiedzenie:
5 najbliższych osób definiuje Ciebie, a ich średnia Twoje życie.
Jeśli więc pragniesz zmiany, to może właśnie przyszedł na nią czas!
 
A co, gdy to Ty czujesz potrzebę obgadania drugiej osoby? Zadaj sobie wtedy pytanie:
Po co chcę to zrobić?
 
I dalej:
Co mnie irytuje, denerwuje w tej osobie? (konkretnie, wypisz to na kartce lub w dzienniku)
 
A potem zadaj pytanie:
Gdzie ja w tym jestem? W których częściach mnie ja taka jestem?
 
Ci, którzy nas irytują, denerwują, wkurzają i złoszczą, są naszymi najlepszymi nauczycielami. Pokazują nam, co w nas jest do uzdrowienia, czego w sobie nie akceptujemy, gdzie sobie nie pozwalamy na takie zachowanie, gdzie my tacy jesteśmy.
 
To nie jest miłe, ani przyjemne, ani fajne, to co teraz napiszę, ale zanim kogokolwiek skrytykujesz, zatrzymaj się, zajrzyj w siebie i zobacz, która część Ciebie woła o usłyszenie.
 
Napotkani na naszej drodze ludzie naprawdę mogą być naszymi drogowskazami do wejścia na kolejny poziom.
 
Tylko do Ciebie zależy, jak poprowadzisz swoje życie.
 
Z miłością,
Sylwia ❤️
 
Zostały 3 dni do rozpoczęcia MOCNEGO WARSZTATU!
„Wychodzę do Świata ze Swoją Mocą z lekkością i łatwością, z przestrzeni Serca”
 
Warsztatu, który nie dotyczy tylko i wyłącznie wychodzenia ze swoją mocą i talentem do świata.
 
Ten warsztat to zmierzenie się przede wszystkim ze swoim cieniem, lękiem i niepewnością.
Ten warsztat to stanięcie naprzeciw temu lękowi, ujrzenie go i powiedzenie: widzę Cię, ale i tak podejmę własną decyzję. Nie dam Ci pokierować moim życiem.
Ten warsztat to zobaczenie swojego cienia i przyjęcie go, zaakceptowanie, bo tylko wtedy możliwa jest jakakolwiek zmiana.
Jakie jest Twoje życie?
Gdzie czujesz niepewność?
W jakich obszarach?
W jakich działaniach, a może ich braku?
 
Gdzie towarzyszy Ci lęk?
W jakich momentach życia?
I czy wciąż chcesz by Ci towarzyszył?
 
Celem każdego warsztatu jest Twoja transformacja.
Czego więc pragniesz?
I jak ja mogę Ci w tym pomóc?
 
Kopia jpg dla fb Wychodzę do Świata-5