Czy zmywanie naczyń i czysty dywan są naprawdę ważne?

IMG_4019

 

Myślisz, że porządek w domu jest ważny?

Myślisz, że prasowanie ubrań dla całej rodziny jest ważne?

Myślisz, że lśniące podłogi są ważne?

Myślisz, że wymyte okna są ważne?

Myślisz, że pusty od naczyń zlew jest ważny?

Myślisz, że wypielony z chwastów ogródek jest ważny?

Myślisz, że perfekcyjny makijaż i fryzura są ważne?

Myślisz, że obiad jest ważny?

 

 

Masz rację!

Tak!

To wszystko jest ważne!

 

Cholernie ważne…

 

Jeśli jest to Twoim życiowym celem, powołaniem, tym, z czym zeszłas tu, na ziemie…

 

Tylko… czy to jest najważniejsze?

Czy jest ważniejsze niż napisanie posta?

Czy jest ważniejsze niż napisanie bloga?

Czy jest ważniejsze niż Twoja wewnętrzna praca?

Czy jest ważniejsze niż wiadomość, jaka pragnie z Ciebie wypłynąć do świata?

Czy jest ważniejsze niż to, czym pragniesz się dzielić z innymi?

 

 

Jakże wiele czasu zajmują nam rzeczy nieważne, tzw. „odciągacze” od tego, co chcemy naprawdę robić.

Znajdujemy sobie dziwne zajęcia, choć tak naprawdę nie dają one nam spełnienia. Często czujemy się zagubione w nawalę obowiązków, nie umiemy poradzić sobie z narastającą złością i frustracją.

Nie rozumiemy, dlaczego nikt nas nie wspiera w utrzymywaniu porządku czy dbaniu o czystość.

Czujemy się osamotnione, opuszczone i zdemotywowane.

 

Irytują nas inne kobiety, które mają gdzieś posprzątane naczynia czy lśniącą łazienkę.

Do szału doprowadzają nas te, które zatrudniają panią do sprzątania… – dla nas to marnotrawstwo pieniędzy…, no bo kto zrobi to lepiej niż my?

 

Chcemy być chwalone, dowartościowywane i doceniane za wysiłek, jaki wkładamy każdego dnia, by dom lśnił, dzieci były zadbane, lodówka pełna i obiad na stole.

Rzadko jednak ktoś nam to daje.

Narastają więc konflikty i kłótnie.

Narasta złość i frustracja.

Narasta wewnętrzne niezadowolenie i takie poczucie… bycia wykorzystywaną.

Bycia służącą…

 

A przekaz w tym wszystkim jest prosty…, banalnie prosty!

Że nie kroczysz ścieżką, którą potrzebujesz kroczyć!!!

Że nie robisz rzeczy, które naprawdę są ważne dla Ciebie, jako istoty ziemskiej!

Że zapętliłaś się w tych obowiązkach, gubiąc po drodze to, z czym się narodziłaś.

Swój cel. Moc. Talent.

 

Uwierz mi!

 

Kiedy zajmiesz się SWOJĄ robotą… wszystko inne przestanie mieć znaczenie! Pierdoły zejdę na dalszy plan, a Ty się skupisz się na tym, co jest naprawdę ważne…

Co więcej… okaże się nagle, że Twoje dzieci potrafią zrobić pranie i je poskładać, a nawet schować do półek.

Okaże się, że i Twój mąż wie, jak zrobić kotleta, sałatkę i zmyć naczynia…

Okaże się też coś jeszcze…,

ŻE GDY JESTEŚ W SWOIM ŻYWIOLE TWORZENIA INNE RZECZY STAJĄ SIĘ DROBNOSTKĄ, KTÓRA ZAJMUJE CHWILĘ…

 

Cel, Kochana, CEL!

 

Określ, jaki jest Twój cel!

 

Powiedz, czego naprawdę pragniesz i czego chcesz, a potem po prostu zacznij to robić.

 

Tak, wiem… wiem, że zaraz mi tu wyskoczysz, że to nie jest takie proste, że ten porządek jest naprawdę ważny, że Ty tak lubisz, że wtedy jest inna energia…, itd., itp.

 

To zapytam Cię tak:

A jaka jest energia, gdy Ty jesteś nieszczęśliwa?

Gdy jesteś zdenerwowana?

Sfrustrowana?

Jaka wtedy energia panuje w Twoim domu?

 

Przez lata ganiałam wszystkich wokół aby dom lśnił. Latałam ze szmatką w dłoni, zbierając okruszki z dywanu i pilnując, by tłuste łapki mojego dziecka nie wylądowały na ścianie.

 

I wiesz co?

 

SZLAK MNIE TRAFIAŁ!!!

 

Bo za cholerę nie byłam w stanie dopilnować ich wszystkich.

Więc chodziłam i warczałam, krzyczałam, złościłam się, a momentami płakałam z bezsilności…

 

I trwało to do momentu, aż w końcu odnalazłam swoją drogę. Czym chce się zajmować w życiu, co mnie nakręca i dodaje energii, co jest moim celem i pragnieniem duszy…

I nagle wszystko stało się mniej ważne.

Zaczęłam wybierać priorytety, które były naprawdę znaczące i wpływały na zmianę mojego życia. Które kształtowały moje nowe jutro.

 

Ty też każdego dnia stajesz przed wyborem…

 

Co dzisiaj wybierzesz? Co wybierasz teraz?

 

Wciąż możesz do nas dołączyć!

„Wychodzę do Świata ze Swoją Mocą z lekkością i łatwością, z przestrzeni Serca”

Chcesz wiedzieć, co się dzieje na warsztacie?

Dziewczyny wystrzeliły jak Torpedy!!!

A oto co piszą:

„Dziękuję Nam wszystkim za wczorajszy Mocny start. WOW!
Te pytania, które zadała nam Sylwia to jak magiczna Brama…
Jestem bardzo szczęśliwa, że wskoczyłam na pokład w ostatniej chwili.
Bardzo dużo emocji, uczuć, wspomnień.
JESTEM W TYM…
Wczoraj obejrzałam BAJKĘ O SMOKU…
Płakałam …
To przecież bajka o mnie, o wielu z nas.
O odmienności, chęci przynależenia i poznawaniu swoich lęków.
Rzeczony SMOK to nasz wewnętrzny potencjał, obwarowany odstraszającą – bo niezrozumiałą powłok,ą z którą kazano nam walczyć.

Moja intencja ewoluuje.
Wczoraj mówiłam o Oporze dziś przyszła do kompletu Ofiara…
Tak… jak często wybierałam Rolę Ofiary.
I pytanie: 
Dlaczego pozwalam sobie być ofiarą? 
Dlaczego pozwalam sobie czuć się bezsilna? 

Na ten moment intencja wygląda tak: 
Uzdrawiam i transformuję w sobie cały Opór związany z wyjściem z Roli Ofiary.
Przyjmuję z pełną Mocą swoje talenty i dary.
Kreuję Życie w pełnej Wolności finansowej.

Zdjęcie sprzed dwóch dni tak wiele mówi o moim obecnym stanie…
Zasłonięte usta, ekran odgradzający mnie od Ludzi/ Świata…
I kolejna intencja:
Z łatwością, lekkością i radością wychodzę do Świata.
MÓWIĘ I POKAZUJĘ SIĘ!

Dziękuję Wam 
Sylwia szacunek za to ” Jak” robisz (Arleta)

****

„Witajcie Kochane … jestem dopiero po livie, bo nie mogłam uczestniczyć na żywo… WOW!…, co się tam działo… i łzy, i śmiech… i świadomość, ze jako mała dziewczynka byłam niesamowicie silną osobowością, mimo nieprzyjemności jakie towarzyszyły mi przez wiele lat…… teraz z perspektywy dorosłej osoby, podziwiam siebie, że mnie to nie złamało…. ja wiem, że może Was to nie zachwycać, ale jestem teraz w emocji zachwytu nad sobą sama, co nie często się zdarza 😀 
Oj to mocne jest dla mnie… nieźle zaczął się ten kurs 😉 
Dziękuje Sylwia ❤️”

To jak?

Dołączysz???

Wychodzę do Świata ze Swoją Mocą z lekkością i łatwością, z przestrzeni Serca”