Czy i Ty unikasz czucia złych emocji?

Emocje, gdy nauczymy się ich, zmieni się całe nasze życie. 

Nie musisz nad nimi panować ani ich tłamsić, ani dusić czy chować. Wystarczy, że przestaniesz się ich bać i nauczysz odczytywać to, co za nimi płynie. 

Przez wiele lat bardzo bałam się czuć tego, co się pojawiało: poranny napady lękowe było tak silne, że każdy poranek był dla mnie horrorem. Bałam się być sama, sama ze sobą w ciszy. 

Gdy wracałam do domu z pracy, starałam się albo wracać bardzo późno i od razu włączyć telewizor, albo zapraszać przyjaciół, by nie być sama. 

Lęk i towarzyszące mu myśli były nie do zniesienia, nie do udźwignięcia dla mnie. Paraliżowały mnie na wskroś, toteż przez lata próbowałam zrobić wszystko, by pozbyć się lęku, by pozbyć się negatywnych emocji i przez lata zamiast mniej czułam więcej.

Bo wszystko, czego nie chcemy, to dostaniemy. 

Gdzie uciekasz od czucia lęku i paniki w obawie, że znowu coś będziesz czuć, lęk i panika nasilają się. 

Kiedyś myślałam, że dzieje się tak dlatego, że świat jest zły albo że życie chce mnie zniszczyć i ukarać. Tak było kiedyś, dopóki to, co zadziało się w moim życiu, nie doprowadziło mnie na skraj wszystkiego, gdzie mogłam albo skoczyć w przepaść lęku i depresji, albo zatrzymać się, odwrócić i spojrzeć w twarz temu wszystkiemu, przed czym uciekałam. 

Wybrałam to drugie…

Nie dlatego, że byłam odważna, ale dlatego, że obok mnie w hostelu dla bezdomnych, do którego trafiłam, spała moja 7 letnia córeczka. 

To ona „zmusiła” mnie do tego, by stawić czoła wszystkiemu przed czym wiele lat uciekałam. Od tego się zaczęło… 

Często pytacie mnie, jak sobie poradzić i pozbyć się lęku, paniki, niepokoju, przytłaczającego smutku. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama, zobaczyć, czym to tak naprawdę jest, zatrzymać się i spojrzeć temu w twarz. 

To mit, ułuda umysłu, poczucie, że emocje Cię zabiją. To przekonanie masz w sobie od lat. Przyjąłeś je, gdy byłeś malutki, nie potrafiąc poradzić sobie z emocjami, płacząc wniebogłosy, wołając mamę, a gdy mama nie przychodziła, Ty w bólu i lęku zasypiałeś w łóżeczku z braku sił. I tak dzień po dniu. 

Dla malutkiego dziecka tak silne emocje równe są śmierci. Dlatego ciałko małego dziecka i umysł zaczynają kreować mechanizmy obronne, by poradzić sobie z przytłaczającym lękiem. 

Umysł uczy ciało separacji. Odcinania, odsuwania i spychania w kąt emocji. Ten mechanizm, ukształtowany we wczesnym dzieciństwie, pozostaje jako sprawdzona i skuteczna metoda na resztę życia… 

Chyba że pokażemy umysłowi inną drogę, bezpieczną, chyba że pokażemy ciału, że nowa droga go nie zabije. 

Czucie 

Tego całe życie próbowałam się pozbyć. Czucia złych emocji. Ale pozbywając się czucia złych emocji, pozbywamy się czucia także tych dobrych. 

Jedno łączy się z drugim. Uciekając od strachu i lęku, blokujemy w sobie dostęp do radości życia. Bo co, jeśli będziemy zbyt szczęśliwi? Co, jeśli za bardzo będziemy się cieszyć życiem i nagle wszystko runie? 

Zacznij od początku

Zacznij od początku, od zobaczenia, jak się czujesz, od nazwania tego na głos, od wyłapywania chwil w ciągu dnia, kiedy zauważasz zmiany nastroju. 

Jednym z najpotężniejszych narzędzi stał się dla mnie dziennik – zwykły zeszyt, w którym zapisywałam to, jak się czuję. Uczyłam się nazywać rzeczy po imieniu. Zamiast określenia: czuję się źle lub czuję się do dupy, uczyłam się nazywać to dokładniej, precyzyjniej: 

„Czuję lęk.”

Dlaczego czuję ten lęk? – pytałam siebie.

Czego się boję? 

Że coś się stanie? 

Że co najgorszego? 

Cztery pytania. 

Błahe? 

Banalne? 

Możliwe…

Ale, gdy zaczniesz na nie odpowiadać, docenisz ich moc i potęgę. Nagle uświadomisz sobie czarno na białym, czego tak naprawdę się boisz. 

Boisz się uświadomić tego? 

Boisz się to zobaczyć? 

A może zastanawiasz się, po co masz to zobaczyć… 

Ano po to, by być świadom tego, co się dzieje z Tobą, tego, że to, czego się boisz, jest czymś, co może, ale wcale nie musi zaistnieć w przyszłości – to po pierwsze. 

Po drugie, gdy uświadomisz sobie emocje, które czujesz i nazwiesz je, możesz następnie je uwolnić, zwolnić. 

Każda emocja to informacja dla Ciebie. Składa się ona z konkretnej mieszanki energii, wibracji. Odczuwasz ją w swoim polu energetycznym najpierw, a dopiero potem w ciele. 

Zaczyna się ona od myśli, a ta generuje odczuwanie, a to tworzy emocje. 

Przejmij stery swojego życia

Po co czuję ten lęk?

Co on mi chce przekazać? 

Przed czym przestrzec? 

Czy dalej go potrzebuję czuć? 

Co mogę zrobić tu i teraz, w tej chwili, jakie mam możliwości teraz? 

Te pytania pozwalają przejąć Ci stery swojego życia, swojej codzienności, osadzić Cię w chwili obecnej, dostrzec różne opcje, których możesz nie zauważasz czując lęk. 

I może nie będą to najlepsze wyjścia, ale będą one realne, możliwe i będą na daną chwilę. 

Martw się na zapas

Lęk jest jedną z najpotężniejszych emocji, źródłem wszystkich pozostałych, smutku, żalu, gniewu, poczucia winy. 

Pierwotnie ma nas informować o zbliżającym się zagrożeniu. Jednak w obecnych czasach został on rozhulany do granic możliwości. 

Zalękniony umysł i straumatyzowane ciało wybiegają w przyszłość, tworząc wirtualne zagrożenia, budując barykady na zapas. 

Pytania, czego się boję, czego naprawdę się boję, że co najgorszego się stanie, pozwolą Ci zobaczyć wybujałość umysłu.

Odpowiedzi na nie będą dotyczyły chwili obecnej, a nie momentu w przyszłości. Jak dalekiej przyszłości? Często bardzo dalekiej, a często takiej, która nigdy się nie zdarzy. 

Czy teraz rozumiesz, dlaczego tak ważna jest Twoja świadomość tego, co czujesz i dlaczego? 

W pewnym momencie nauczysz się i poczujesz to, że emocje są tylko emocjami i nie musisz się ich bać. Że mogą Ci pomagać i wspierać Cię, gdy zrozumiesz je i to, co za nimi stoi. 

Zacznijmy jednak od początku, bo chcę Ci pomóc. 

Wiem, jakie to uczucie, bać się czucia i bać się, że to czucie będzie trwało i trwało. Rozumiem więc Twoje chcenie, by pozbyć się tych złych emocji raz na zawsze ze swojego życia. 

EFT (Emotional Freedom Techniques)

Pierwszym narzędziem, techniką, jaka bardzo pomogła mi radzić sobie z emocjami było EFT (tutaj więcej o tej technice). Robiłam ją ciągle, gdy czułam to, czego czuć nie chciałam.

Ile razy dziennie? Zawsze, gdy nie podobał mi się mój stan samopoczucia. Czasem było to kilka razy dziennie, czasem kilkanaście. Tak, byłam uparta i zawzięta i cholernie zdeterminowana, a przede wszystkim konsekwentna. 

Dziennik

Kolejnym narzędziem stał się dziennik, gdyż jego potęgę odkryłam dopiero w dwa lata po rozpoczęcie pisania go. Zaczęłam wtedy zadawać konkretne pytania i traktować go nie tylko jako swoisty notatnik do zapisywania stanu samopoczucia, ale jako potężne narzędzie do zmiany myślenia i pracy z podświadomością. 

Część pytań jakie zadaję sobie w dzienniku już poznałeś. Poniżej pozostałe z nich:

  • Co czuję, jaką emocję?
  • Czy to, co czuję, jest moje? (Wiele emocji, jakie czujemy, jest przejętych od naszych bliskich, ale także i osób, które napotykamy w ciągu dnia)

Jeśli odp przychodzi, że NIE, odsyłam emocję z miłością do Źródła, 

Jeśli odp przychodzi, że TAK, zadaję kolejne pytanie:

  • Dlaczego tak się czuję? Czego zabrakło, czego było za dużo (dziś.wczoraj/w ostatnich dniach)? 

Jeśli w odpowiedzi na te pytania nie dotarłam do zwrotnego punktu, szukam dalej:

  • Jakie moje potrzeby odsunęłam na bok? Jakich potrzeb nie zauważyłam? Jakich nie zaspokoiłam?

Bardzo często to, co czujemy, wynika także z tego, że postawiliśmy siebie na szarym końcu, odsunęliśmy na bok. 

Gdy uświadomimy sobie skąd płynie dana emocja, jaką niesie informację, wówczas możemy ją uwolnić (tak jakby zwolnić z pełnionej roli).

Theta – Healing i Wewnętrzne Dziecko

Trzecim narzędziem, techniką, jaka się pojawiła, było wewnętrzne dziecko oraz Theta Healing. Wewnętrzne dziecko jest częścią naszej jaźni, połączone bezpośrednio z emocjami. Pracowałam z nim i nadal pracuję poprzez pisanie listów ………. i procesy głębokiej medytacji.

Potem doszły inne techniki, może trochę wymagające więcej zaangażowania, ale niesamowicie wspierające. 

Dziś operuję wachlarzem wielu z nich, jednak do pracy z emocjami na co dzień wykorzystuję najczęściej jedną z pierwszych trzech: EFT, dziennik, Wewnętrzne Dziecko. 

Teraz czuję, że dałam Ci to, co ważne, a co mi pomogło niesamowicie poradzić sobie z wyjściem z bagna i g… emocjonalnego. 

Ważne – żadna jednak z tych technik nie pomoże, jeśli nie będziesz naprawdę zdeterminowany i konsekwentny.

Zanim więc przystąpisz do wewnętrznej pracy określ, po co… Po co chcesz to robić? 

Ja zaczynałam od tego, że nie chcę więcej czuć lęku. Nie był to dobrze określony cel, bo zawierał w sobie to, czego nie chcę i już w samym zdaniu krył się lęk. 

Zmieniłam go więc na: 

Chcę czuć więcej spokoju w moim życiu i wolności. 

Teraz Ty. Twoja kolej! 

Czego Ty chcesz dla siebie?

Z miłością, 

Sylwia