Jak się uwolnić od poczucia winy względem błędów, które popełniłeś jako rodzic?

Jako rodzic zapewne nie raz rozmyślałeś o tym, że gdybyś tylko mógł cofnąć czas i pewne rzeczy zrobić inaczej względem swojego dziecka, to WSZYSTKO byłoby dziś inne….

Niestety…, czasu cofnąć się nie da, a myśląc tak zawieszasz się w próżni sądząc, że realne jest naprawienie tzw. „błędów przeszłości”.

Nic bardziej mylnego…. Myśląc w ten sposób cofasz się do przeszłości i działasz z poczucia winy, krzywdy i lęku, mając ciągle, z tyłu głowy nadzieję, że znajdziesz jakiś sposób, by zadośćuczynić swoje „postępki” jako nieidealnego rodzica.

Przez to tkwisz zawieszony w tym, co było. Patrzysz ciągle wstecz, działasz z poziomu tego, kim byłeś kiedyś, choć dziś jesteś już kimś innym, ciągle wracając do tego, co było, starasz się wskrzesić i cofnąć czas, zaleczyć rany, naprawić błędy…

Ile lat to już trwa?

Jakie sposoby przetestowałeś, jakie techniki i narzędzia, by uzyskać wybaczenie od dziecka, by usłyszeć, że Cię kocha, że odpuszcza i uwalnia? Ile lat sam dla siebie szukasz sposobu na wybaczenie?

Jeśli jesteś w miejscu, o którym mówię, możliwe, że zacząłeś już opadać z sił.

Możliwe też, że zaczynasz się w tej batalii poddawać, bo Twoje starania nie przynoszą efektów.

W tym artykule chcę Ci pokazać, jak sobie poradzić z poczuciem winy. Ale zanim przejdziemy do tego, jak się od tego uwolnić raz, a skutecznie, pokażę Ci, dlaczego kiedyś nie mogłeś postąpić inaczej ze swoim dzieckiem, dlaczego tak jak robiłeś, było jedyną możliwością na tamten czas.

Zacznijmy więc od początku.

Poczucie winy to specyficzna emocja. Jak żadna inna, jest ona nabyta, wyuczona, wpojona. Jest znacząco inna od strachu, lęku, żalu czy złości. Poczucia winy trzeba się nauczyć, a dokładnie—-> ktoś musiał Cię tego nauczyć.

Skąd się bierze poczucie winy?

Aby dotrzeć do tego, skąd ono się wzięło u Ciebie, najpierw potrzeba je sobie uświadomić, dopuścić, określić i nazwać. 

Jako ludzie często boimy się emocji. Boimy się je poczuć, boimy się pozwolić sobie na nie, do tego stopnia, że gdybyśmy tylko znali magiczne zaklęcie, najchętniej zmietlibyśmy z powierzchni ziemi wszystkie emocje, które powodują dyskomfort i nieprzyjemny stan.

Może i Ty uciekasz od czucia świadomego emocji bojąc się, że to Cię „zabije”, że rozłoży na kawałki. I może przez ten lęk chcesz zagłuszyć je, starając się robić różne rzeczy, podejmując akcje, działania, wszystko, byle tylko ich nie czuć. 

Jeśli tak jest to czas, żebyś przestał to robić, bo im bardziej chcesz coś zagłuszyć, tym bardziej to będzie się dobijać, chcąc Ci coś przekazać. 

Co chce Ci przekazać poczucie winy, żal do samego siebie o popełnione błędy względem dziecka? 

Poczucie winy i żal do samego siebie najczęściej wynikają z niedopełnienia jakiejś obietnicy, postanowienia. Jakiej obietnicy?

Może dawno temu obiecałeś sobie, że nigdy nie będziesz taki, jak Twoi rodzice, że Twoje dzieci będą wychowywane inaczej. Jeśli tak to wiedz, że było to niemożliwe, bo to „inaczej” oznaczałoby, że musiałbyś znać inny wzór, inny styl wychowywania dzieci, a poprzez „znanie go” mam na myśli, że doświadczyłbyś go na sobie. 

Ale Ty nie doświadczyłeś go nigdy i nigdy innego rodzaju wychowywania dziecka nie poznałeś, więc „inaczej” jest wyimaginowane w Twojej głowie i nie istnieje. Nie może istnieć, bo go nikt tam nie wprowadził.

Żeby więc to „inaczej” zafunkcjonowało w Twoim życiu, to najpierw określ, jaki obraz, wzorzec masz zakodowany. 

Dotrzesz do tego poprzez poniższe ćwiczenie. Udzielając odpowiedzi na poniższe pytania, stworzysz jasny, bardzo przejrzysty obraz wzoru wychowywania dziecka, jaki wyniosłeś z rodzinnego domu, a który jest zakodowany w Twojej podświadomości i jest ABSOLUTNIE nadrzędnie działającym mechanizmem. 

Z tym wzorem postanowiłeś świadomie walczyć, a z którym walka jest przegrana już na starcie. Bo walka z podświadomością jest tym samym, co postanowienie, że od teraz Twoje serce będzie bić innym rytmem niż zazwyczaj, a żołądek trawić w inny sposób. 

Przyjrzyj się dokładnie, co zostało zakodowane w głębokich warstwach Twojej podświadomości. Jeśli w trakcie tego ćwiczenia pojawią się jakieś dodatkowe przemyślenia, zapisz je koniecznie.

Jak Twoi rodzice reagowali w sytuacjach, gdy:

  1. Byłeś smutny
  2. Byłeś zdenerwowany 
  3. Popełniłeś błąd 
  4. Pobiłeś szklankę 
  5. Przewróciłeś się 
  6. Zawaliłeś klasówkę 
  7. Miałeś pracę domową do zrobienia 
  8. Nie chciałeś bawić się z rodzeństwem 
  9. Nie chciałeś czegoś zrobić 
  10. Nie chciałeś jeść obiadu 
  11. Chciałeś by kupili Ci jakąś zabawkę 
  12. Chciałeś za drogą według nich rzecz 
  13. Spóźniłeś się do domu 
  14. Chciałeś spotkać się z kolegami/ koleżankami 
  15. Chciałeś jechać na wycieczkę 
  16. Zakochałeś się 
  17. Powiedziałeś im o pierwszej miłości
  18.  Zaczęłaś dojrzewać 
  19. ….(dopisz jeszcze inne, znaczące według Ciebie sytuacje)

Poniżej podaję przykład:

…kiedy byłem smutny moi rodzice, żądali zmiany nastroju, mówili przestań się dąsać…

…kiedy byłem zdenerwowany, kazali się uspokoić… 

…kiedy popełniłem błąd, wydzierali się na mnie, krzyczeli, nie miałem prawa do popełnienia błędu… 

…kiedy pobiłem szklankę, wyzywali, że nic nie umiem, że wszystko psuje… 

…kiedy się przewróciłem, mówili, że nie uważam, że chodzę jak fajtłapa, jak sierota… 

…kiedy miałem pracę domową do zrobienia, gonili do robienia i z wyrzutem i ciężarem reagowali, gdy potrzebowałem pomocy, często mając pretensje, że tak późno przychodzę… 

…gdy zawaliłem klasówkę, straszyli, że będę sprzątać i zamiatać ulice jak pani X, Pan Y, że jestem nieukiem, że inni są lepsi… 

…gdy nie chciałbym bawić się z rodzeństwem, zmuszali mnie do zabawy… 

…gdy nie chciałem czegoś zrobić, straszyli, że też czegoś nie zrobią, gdy będę prosił, zmuszali pod groźbą kary

… kiedy nie chciałam jeść obiadu, mówili, że nic innego nie dostane, albo to, albo będę głodny… 

…kiedy chciałem jakąś zabawkę, nie było na to pieniędzy, mówili, że mam dość rzeczy, że jest wystarczające to, co mam i ile mam, że nie zasłużyłem…

…kiedy chciałem za drogą według nich rzecz, mówili, że nie ma pieniędzy na pierdoły, że jej nie potrzebuję, że mam docenić to, co mam, a nie wymyślać, że oni mieli gorzej i że są ważniejsze rzeczy do kupienia, że jestem burżujem i rozrzutnym, rozpieszczonym bahorem, że poprzewracało mi się od telewizji w głowie

…kiedy spóźniłem się do domu, otrzymywałem karę, wyzwiska, że nie myślę o nich i o tym, jak się martwili, że mogło mi się coś stać, dostawałem szlaban na telewizję mówili, że jestem nieodpowiedzialny i że wpędzę ich do grobu, że przeze mnie któregoś dnia zdechną… 

…kiedy chciałem spotkać się z kolegami lub koleżankami, nie było to możliwe poza moim domem rodzinnym, uważali, że większość kolegów i koleżanek nie była odpowiednia dla mnie, że byli gorsi, biedniejsi, za bogaci, nieodpowiednio wychowani lub mający nieodpowiednich rodziców…

…kiedy chciałem jechać na wycieczkę, zawsze był problem z pieniędzmi, gdy się zgadzali to tylko pod warunkami, że będę bezwzględnie posuszny, szantażowali, że jak czegoś nie zrobię, nie będę grzeczny to nie pojadę…

…gdy zakochałem się pierwszy raz, wyśmiewali się z tej osoby, szydzili, uważali, że jest nieodpowiednia, że to nie jest prawdziwa miłość i że to moje widzimisię… 

…kiedy powiedziałam/em im o pierwszym moim chłopaku/dziewczynie, powiedzieli, że jestem za młoda/y, że nie powinnam/nie powinienem, że po co mi i że mają nadzieję, że zaraz nie wpadnę… 

…kiedy zacząłem dojrzewać widziałem grymas na ich twarzy, zawstydzenie, wyśmiewanie, wykpiwanie, omijanie niewygodnego tematu seksu czy miesiączki…

Gdy już stworzyłeś jasny obraz tego, jak to było w Twoim domu, gdy Ty byłeś dzieckiem, nastolatkiem to zobacz, na ile wyrastając z takimi wzorcami, mogłeś dać swojemu dziecku inne? 

Wejdźmy jeszcze głębiej w tym ćwiczeniu przyglądając się temu, jakie Twoje potrzeby na tamten czas zostały zaniedbane? Co zostało przeoczone? Co odsunięte? Czego tak naprawdę zabrakło? Czego potrzebowałeś? 

Wypisz to obok każdej sytuacji, czego potrzebowałeś wówczas, a czego nie otrzymałeś.

Przykład:

Może kiedy byłeś smutny zabrakło zrozumienia, przytulenia, bycia, powiedzenia „jestem, gdybyś czegoś potrzebował”,

Może kiedy byłeś zdenerwowany, potrzebowałeś być wysłuchany, że to, co Cię denerwuje, jest dla Ciebie ważne, może potrzebowałeś pozwolenia na wyrzucenie tej złości bez oceniania Ciebie, że jesteś nienormalny, 

Kiedy popełniłeś błąd, może potrzebowałeś powiedzenia: „Zdarza się, jest ok, każdy czasem popełnia błąd. Co chcesz teraz z tym zrobić? Jak mogę Ci pomóc?” 

Kiedy pobiłeś szklankę, może potrzebowałeś usłyszeć: „Nie przejmuj się, mi też się to zdarza. Chodź, pomogę Ci posprzątać. Czy wszystko ok? Czy nie zraniłeś się?”

Może kiedy przewróciłeś się, potrzebowałeś przytulenia, utulenia, opatrzenia rany i pocałowania, 

Może kiedy zawaliłeś klasówkę, potrzebowałeś usłyszeć: „Chcesz, żebyśmy usiedli razem do tego? Razem przerobili materiał? Czy mogę Ci jakoś pomóc? W czym czujesz, że nie dajesz rady? Czego nie rozumiesz? Co się tak naprawdę stało?” 

Może kiedy miałeś do zrobienia pracę domową, potrzebowałeś cierpliwości, wyrozumiałości w oczach, że przychodzisz i prosisz o pomoc i poczucia, że tę pomoc otrzymasz,

Może kiedy nie chciałeś bawić się z rodzeństwem, potrzebowałeś zrozumienia i niezmuszania Cię, powiedzenia bratu/ siostrze, że masz prawo nie chcieć się z nimi bawić teraz, że masz prawo do własnej przestrzeni,

Może kiedy nie chciałeś czegoś zrobić, potrzebowałeś by zapytano Cię, dlaczego i dano Ci wybór, 

Może kiedy nie chciałeś jeść obiadu, potrzebowałeś niezmuszania, pozwolenia byś wybrał inne jedzenie, zapytania, czy czegoś w tej potrawie nie lubisz i czy coś Ci nie smakuje i na co tak naprawdę masz ochotę, 

Może kiedy chciałeś jakąś zabawkę, potrzebowałeś, by ktoś zrozumiał i usłyszał, jak bardzo ona jest ważna dla Ciebie i dlaczego tak naprawdę jej pragniesz, że może dzięki niej wydaje Ci się, że inne dzieci Cię bardziej polubią i zaakceptują,

Może kiedy chciałeś za drogą dla siebie rzeczy według Twoich rodziców, na którą nie mieli pieniędzy, potrzebowałeś uznania Twoje potrzeby, usłyszenia, dlaczego ją chcesz, po co, co ona ma Tobie dać, co ona dla Ciebie znaczy, nawet jeśli tego byś nie dostał, 

Może kiedy spóźniłeś się do domu, potrzebowałeś by zapytali, co się tak naprawdę stało i wysłuchali Cię ze spokojem, a następnie powiedzieli, że się martwili i razem byście spróbowali znaleźć rozwiązanie przy kolejnej takiej sytuacji, gdyby się zdarzyła, 

Może kiedy chciałeś spotkać się z kolegami lub koleżankami więcej zaufania i wiary w Ciebie, 

Może kiedy chciałeś jechać na wycieczkę, potrzebowałeś jasnej i stałej, konkretnej decyzji: tak lub nie, bez szantażu i kar, bez ciągłego poczucia lęku i stresu, że kiedy nie będziesz taki, jakim oni chcą byś był, to oni zmienią zdanie,

Może kiedy zakochałeś się pierwszy raz, potrzebowałeś uznania powagi swoich uczuć i tego, co czujesz, jak się czujesz, wsparcia i bycia obok, 

Może kiedy powiedziałeś/aś im o pierwszej dziewczynie/chłopaku potrzebowałeś/aś zrozumienia, że to ważne, że to bardzo ważne i akceptacji Twojego wyboru z szacunkiem, 

Może kiedy zacząłeś dojrzewać, potrzebowałeś by byli w tym z Tobą, by nie robili z tego czegoś wstydliwego, ale by traktowali to zupełnie naturalnie, by nie istniało wokół tego tabu, by rozmawiali z Tobą ze spokojem, opanowaniem, wyjaśniając i tłumacząc, że jest to zupełnie naturalna rzecz, 

Może tego wszystkiego właśnie potrzebowałeś, a może jeszcze więcej, ale tego nie otrzymałeś. Więc skoro tego nie otrzymałeś, nie będziesz potrafił tego też dać swojemu dziecku. 

Teraz, dopiero po wypisaniu tego wszystkiego, jesteś w stanie zobaczyć, co tak naprawdę stało za tymi błahymi, banalnymi, dziecięcymi rzeczami, jakie potrzeby, jakie pragnienia. 

I dopiero teraz, mając tę świadomość, będziesz w stanie stworzyć nowy wzorzec, nowe swoje reakcje, nowe swoje zachowania, słowa w relacji ze swoim własnym dzieckiem. Bo dopiero możesz rozpoznać potrzeby własnego dziecka, których może do tej pory nie byłeś świadom.

Wypisz więc jeszcze raz te kilka sytuacji, odnosząc je do swojego dziecka i zobacz, jak możesz mu dać to, czego ono potrzebuje, jak możesz inaczej zareagować, co możesz innego powiedzieć.

A jeśli nie jesteś pewien, czego ono naprawdę potrzebuje, zapytaj. I usłysz. Tak, jak przed chwilą pozwoliłeś sobie usłyszeć SIEBIE.

Z miłością,

Sylwia