Jak utrudnić sobie życie?

(Nowy warsztat online!!! Zostało tylko 12 h)

Siedzę sobie i piszę o poranku w dzienniku. 

Nagle pojawia się myśl…, jedno słowo…, a za nim kolejne i kolejne tworząc zdanie. 

Moja ręka zapisuje kolejne akapity prowadzona głosem wewnętrznym i nim się obejrzałam rozpisany miałam przed sobą nowy warsztat… 

– Wow! – myślę sobie – To jest niesamowite… ot tak… po prostu…, w jednej chwili, w ciągu 15 minut stworzyłam MEGA warsztat dla ludzi. 

– Ale zaraz… – pojawia się głos w głowie – To nie może być takie łatwe, za szybko Ci poszło, tak nie można tworzyć warsztatów… Musisz do tego przysiąść, przemyśleć go, rozpisać, zrobić to porządnie, tak, jak się należy, a nie po łebkach… 

– No tak – myślę sobie – To prawda… za szybko i za łatwo mi to poszło. Powinnam to rozpisać dokładnie, stworzyć program, opisać poszczególne dni i zakres. 

Więc siadam i rozpisuję… 

Mija dzień, potem drugi i trzeci, mija kolejny, a ja co robię? Rozpisuję dalej… Im dłużej, tym trudniej. 

Po tygodniu zaczynam mieć już dość. 

Czuję ogromny wewnętrzny opór, by w ogóle usiąść do rozpisywania. 

Zmuszam się, bo warsztat świetny i zmieni ludziom życie, więc rozpisać go trzeba. 

Siadam i czuję gulę w gardle, potem ucisk w klatce… Zaczyna brakować mi powietrza, chce mi się rzygać i fala złości, wkurw zalewa moje ciało. 

Mam ochotę pierd… laptopem, trzasnąć nim o podłogę i wywrzeszczeć, że w dupie mam ten warsztat, że już go nie chcę. 

Dlaczego? 

Bo mi nie idzie… Ugrzęzłam i od tygodnia próbuję zrobić to właściwie poprawnie i nie umiem, więc odpuszczam…

Bo nie umiem poprawnie, nie umiem właściwie… 

Szukam więc kogoś, kto mnie nauczy tego właściwie. 

Znajduję. Kupuję kurs. Potem sesje… 

I im dłużej trwa coaching, tym mocniej czuję ucisk w klatce piersiowej, przygniecenie i problem, by nabrać powietrza, tym większa gula w moim gardle… 

Szlag trafia mnie jeszcze bardziej, bo teraz okazuje się, że nawet tu nie umiem przyjąć do siebie wiedzy prawidłowo i właściwie jej zastosować. 

Kobieta wyjaśnia schemat, daje regułkę, rozpisuje, co po kolei zrobić, a ja grzęznę… 

Im bardziej się staram, tym bardziej grzęznę i się duszę… 

– Matko! Jakie to sztuczne! Ja tak nie umiem… – mówię do niej głośno 

– No to może nie powinnaś tego robić – pada odpowiedź od mojej coach. 

… długa chwila ciszy i mój SZOK… 

Jak to, nie powinnam? – pytam siebie w myślach -To co mam robić? Przecież jeszcze chwilę temu czułam to całą sobą… Co się stało, że nagle nastąpił taki zwrot akcji….? 

Kończymy sesję. 

Siadam do dziennika…

Płaczę… 

Jestem załamana… 

Czy to naprawdę koniec? Naprawdę jestem taka do niczego? Do d…? Czy naprawdę oszukiwałam się tyle czasu? 

Więc piszę, że mam dość i że chcę wiedzieć, znać prawdę, zobaczyć, czego tu nie widzę, nawet jeśli tym czymś okaże się, że mam zrezygnować, to chcę to zobaczyć! 

I puszczam…, odpuszczam…, odsuwam na bok emocje, by pokazało się to, czego wiedzieć nie widziałam.

– Na pewno jesteś na to gotowa – pojawia się myśl – Gotowa nawet na najgorszą prawdę?

– Tak – odpowiadam.

– ….. Za dużo myślisz, za bardzo udziwniasz, za bardzo komplikujesz, chcesz za dobrze, chcesz przeładować ludzi, a nie taki był początek. Miałaś mówić o emocjach, o tym jak radzić sobie z nimi, a Ty zaczynasz z grubej rury. Za dużo tego, za mocno. Mocno za dużo… Przystopuj, zwolnij, zrób tak, by było to lekkie, bo warsztat sam w sobie jest już i tak ciężki. Przygniata Cię ciężar, który sama sobie nałożyłaś – pada odpowiedź.

Jakby to było, gdyby było po Twojemu, gdybyś nie musiała się niczego trzymać, żadnych zasad i reguł? 

– Byłoby lekko, płynnie, szybko…, bo taka jestem. 

– Więc czemu chciałaś to sobie utrudnić? 

– Bo to nie ok wobec innych, robić to tak lekko… 

– Wobec kogo? 

– Wobec moich bliskich. To nie ok zarabiać pieniądze na tym, co się kocha i zarabiać je bez wysiłku….

WOW! I nagle poczułam, jak moja ręka zamiera w bezruchu a po plecach przechodzą ciarki.

Więc to TO…

Znowu chciałam utrudnić sobie życie, żeby nie było zbyt lekko i łatwo…

Czy widzisz mechanizm, w jaki wsadziłam siebie w ciągu nanosekundy? Lojalność wobec bliskich. Podświadome przekonanie, że nie mogę mieć lepiej niż oni….

.

.

.

Warsztat się odbył i było na nim ponad 40 osób. 

Puściłam tą lojalność, ale zanim rozszyfrowałam ów mechanizm, zdążyłam zrezygnować z wielu innych warsztatów, które uznałam, że przyszły zbyt lekko. 

Z czego Ty rezygnujesz, bo przychodzi za lekko?

Czego się nie podejmujesz w ogóle, bo byłoby zbyt łatwo?

Gdzie starasz się sobie utrudnić życie, by mieć jak inni wokół Ciebie?

21 dniowy Warsztat online Puścić Przeszłość i Odzyskać SIEBIE!

19.01.2021

Całość prowadzona na zamkniętej grupie na Facebooku! 

Czekam na Ciebie! Czas na OGROMNĄ ZAMIANĘ w Twoim życiu!

Zacznij kreować NOWE!!!