Nie jesteś emocją, którą czujesz, a emocja nie jest Tobą – Metoda procesowania emocji poprzez uwalnianie ich z ciała oddechem

Nie jesteś emocją, którą czujesz, a emocja nie jest Tobą

Co by się stało, gdyby to było prawdą? 

Jak inaczej byś dziś reagował, gdybyś w to uwierzył? 

Twoje myśli nie są tak naprawdę Twoje, Ty je jedynie uznałeś za takie, przyjmując je do siebie w nieświadomym procesie. 

Tak, jak kurz i pył drodze, który, gdy przechodzisz tą drogą, osadza się na Tobie, tak samo myśli i emocje opadają i przyklejają się do Ciebie.

Ale… czy ten kurz i pył zabierasz do domu? 

Czy go pielęgnujesz, dajesz mu uwagę? 

Czy skupiasz się na nim od rana do wieczora przez kolejne dni, miesiące, lata? 

Nie? 

To, dlaczego robisz to z tym, co nie tylko nie jest Twoje, ale także, jak brud i kurz, nie służy Ci? 

Każda myśl w Twojej głowie, bo od myśli się zaczyna, wywołuje konkretny stan emocjonalny. Im silniejsza myśl, tym silniejszy stan. 

Ale zanim ten stan nastąpi, zanim poczujesz te emocje lęku, strachu, złości, gniewu, żalu, tęsknoty, najpierw w Twoim ciele musi dojść do pewnych procesów. 

Pokażę Ci w skrócie, jak to wygląda:

Gdy do Twojej głowy wpada myśl:

„…Ależ on/ona mnie wkurza…” 

To nie zastanawiasz się, co powinieneś czuć. Naturalnym czuciem staje się w tym przypadku złość. 

Ale żebyś tą złość poczuł, musi zareagować Twoje ciało w sposób adekwatny do tej emocji. Informacja płynie z mózgu, z neuronów, do pozostałych organów – nadnercza zaczynają produkować adrenalinę, a ta powoduje, że coraz więcej pompowanej krwi jest do serca, co powoduje szybsze bicie serca, a to – wyższe ciśnienie, a wyższe ciśnienie zaczerwienienie skóry i napięcie, skurcze mięśni…

A, że proces się nasila, to też musi być on podtrzymany – sam z siebie nie opadnie bez wyraźnej komendę. 

Ale, o jakiej komendzie miałaby być tu mowa, skoro nie jesteś świadom, że możesz ją wydać? A, jeśli nie jesteś świadom, to dzieje się to, co z rozpędzonym z góry autem, pozbawionym kierowcy i hamulców – taranuje wszystko po drodze. 

Tak więc, zapoczątkowany proces powoduje, że zaczyna się on sam napędzać i wkrótce do mózgu trafia więcej krwi, a z tą krwią określone składniki biochemiczne podbijające informacje o aktualnie wymaganej emocji zgodnej z myślami: Złość (akcja ciała i mózgu – przygotować się do ataku).

Myśli: 

„Ten d…, jak on mnie wkurza! Ten kretyn… Co za palant…” itd., itp. 

I cały proces idzie jeszcze głębiej i mocniej aż do momentu, gdy, albo wybuchniesz, albo coś Cię powstrzyma, albo Ty się zatrzymasz. 

Z wszystkich wymienionych powyżej wyborów najrzadziej zdarza się ten trzeci, że sam się zatrzymasz. 

Dlaczego? 

Ponieważ większość z nas nie jest świadoma tego, że ma wybór, a Ci, którzy są świadomi wyboru, nie wiedzą jak z niego skorzystać. Próbują zmienić czucie, gdy już czują emocje, co jest zbliżone do próby zatrzymania ciałem pędzącego pociągu. 

Próby zatrzymania czucia danej emocji to wszelkiego rodzaju uciszanie jej, odsuwanie, chowanie, tłamszenie, zajmowanie sobie głowy i rąk jakąś czynnością, byle nie czuć tej emocji. 

W efekcie czego to, co tak usilnie próbujesz stłamsić, gromadzi się i wraca spotęgowane. Czyż nie tak? Znasz przecież ten proces, bo zapewne nie raz próbowałeś jakąś emocje powstrzymać. 

Ale, skoro nie da się powstrzymać emocji to, co można zrobić zamiast? 

Poniżej pokażę dwie możliwości, w zależności od tego, na jakim etapie się znajdziesz.

Pierwszy – To moment, gdy pojawia się w Twojej głowie znacząca, silna, triggerująca myśl.

Wyłap i uświadom sobie, że ona nie jest Twoja…, bo nie jest. Naprawdę nie jest. Jak to zrobić? Jak uświadomić sobie, że nie jest Twoja? Mi na słowo nie musisz wierzyć, dlatego zapytaj się siebie: Czy ta myśl (określ ją) jest moja?

W 99,9% przypadków przyjdzie odpowiedz, że nie. 

Następnie: zamknij oczy, skup się na oddechu, skieruj uwagę do serca (to bardzo ważne centrum energetyczne) i wydaj decyzję, że odsyłasz tę myśl z miłością do Wszechświata, Boga, Matki Ziemi, by się rozpuściła. 

A potem wybierz, co chcesz czuć, jaką emocję, w zamian. 

I dalej… Gdybyś czuł tą emocję, to co byś w tym momencie? 

Wskazówka: 

Jeśli po pewnym czasie myśl powraca, zapytaj siebie (i tu bardzo pomocny jest dziennik i rozpisanie sobie tego): Po co ta myśl powraca? Co mam zauważyć w tym dla siebie? Czego nie chcę tutaj zobaczyć, a czego się boję?

I kiedy odpowiesz sobie na te pytania, weź to, czego potrzebujesz, resztę puść i uwolnij poprzez napisanie jasnej, klarownej decyzji i dokonanie wyboru (czyli co wybierasz czuć w zamian, jaką emocję).

Drugi – To moment, gdy już jesteś w centrum akcji rozjuszonej emocji. 

Pierwszy krok – zatrzymaj się… fizycznie i weź kilka głębokich oddechów przenosząc swoją uwagę z zewnątrz i zewnętrznego otoczenia do swojego wnętrza. 

Potem zamknij oczy i z głębokim oddechem wsłuchaj się w ciało. 

Następnie – nazwij i zlokalizuj, gdzie czujesz tą emocję. I skup na tym uwagę, ale nie podążaj myślami za emocją, raczej wyobraź sobie ją jako balonik z powietrzem. 

I pozwól jej wezbrać, pamiętając, że emocje to nie Ty, a Ty to nie emocje. 

Gdy emocja osiągnie maksymalny rozmiar, wraz z oddechem, uwalniaj ją i wypuszczaj z ciała (metoda ta nazywa się procesowaniem emocji poprzez oddech.) 

Jako ostatni krok zdecyduj, co chcesz czuć zamiast, jaką emocję wybierasz, a potem poprzez oddech wprowadź ją do swojego ciała. 

Możesz to zrobić korzystając z tej oto medytacji (Medytacja – Uwalnianie emocji z ciała poprzez procesowanie oddechem). 

Jako alternatywne narzędzie do uwolnienia emocji możesz zastosować EFT (tutaj znajdziesz więcej o tej metodzie).

Wspaniałego uwalniania,

Z miłością,

Sylwia