Opinie Kobiet

Nie ma dla mnie większego potwierdzenia sensu mojej pracy, jak to, kiedy widzę, jak mocno transformuje się dzięki niej życie innych kobiet.
Za każdym razem, kiedy kolejna z kobiet decyduje się na moje prowadzenie czuję zaszczyt i jestem ogromnie wdzięczna za zaufanie, jakim mnie obdarzacie.
Dziękuje!

Na warsztat „Utulić Wewnętrzne Dziecko” zdecydowałam się, gdy moje życie praktycznie runęło i obwiniałam głównie męża o cały rozpad rodziny. A nie widząc tak naprawdę, jaka była moja rola.

Doszłam do takiego momentu, kiedy patrząc na siebie nie mogłam siebie znieść ani słuchać. Moje zachowanie w stosunku do dzieci się pogarszało. Ciągłe niezadowolenie, narzekanie.

Próbowałam się zmienić, ale zwykłe powiedzenie sobie, że dzisiaj nie krzyknę niestety nie wystarczyło. Bez zobaczenia w głąb, podobne sytuacje i tak się powtórzą. I tak było.

Jak teraz spojrzę w przeszłość to widzę, jak to wszystko potęgowało aż urosło do takiego poziomu, że po prostu runęło, bo inaczej się nie dało.

Na warsztat weszłam zupełnie zielona myśląc, że będzie łatwo i prosto, bo przecież nie miałam strasznego dzieciństwa. Tak mi się wydawało. Im bardziej wchodziłam, tym mocniej widziałam, jak niby błahe sprawy, które wydają się nam, dorosłym, mogą zaważyć i mieć ogromny wpływ na całe nasze życie.

Tak naprawdę warsztat pokazał mi lustrzane odbicie między życiem obecnym, a moim dzieciństwem. Idealne przełożenie relacji matka – mąż, które wydało się przerażające nawet dla mnie. Gdy w pewnym momencie zaczęłam analizować jej zachowanie to znalazłam odpowiedź, dlaczego mój mąż się tak zachowywał.

Dzięki warsztatowi znalazłam wiele odpowiedzi i zaczęłam być bardziej świadoma. Świadoma nie tyle tego, co się wydarzyło i jaki to miało wpływ, ale również świadoma mojej mocy twórczej i możliwości decydowania o swoim życiu, bo niestety gdzieś siedziały przekonania, że mam coś zrobić, bo wypada albo, bo komuś jest tak dobrze. Powiedziałam w końcu dość i poczułam ogromną ulgę.

Ale oczywiście były też momenty, gdzie wątpiłam, miałam ochotę zrezygnować, bo niestety emocje, które przychodzą nie są tym, czego byśmy oczekiwali. Było wiele takich dni, gdzie było źle i zastanawiałam się, czy to jest mi teraz potrzebne, by wszystko wywalić i ryczeć. Ale spotkania i live bardzo mi pomogły, bo Sylwia zawsze tak potrafi podbudować, że nagle wszystko odwraca się i ponownie wkraczam na ścieżkę, którą rozpoczęłam.

Ania O.


Zdecydowałam się z podszeptu duszy. :-)Historia była taka:W czasie zmiany pieluchy mojemu dziecku zirytowałam się jej wierceniem, ruchliwością, próbą ucieczki i wybuchłam złością, byłam też niewyspana i zmęczona. Mój mąż zareagował „To Twoja wina”, więc złość mi urosła razy 2. Byłam tak bardzo wściekła, a sytuacja była tak absurdalna, że zadałam sobie pytaniaNajpierw: „Co ja właściwie tu czuję?” odpowiedź: „złość, porażkę”,Potem: „Czego ta sytuacja mnie ma nauczyć? Co mam tu zobaczyć? Czego tu nie uwzględniam/nie widzę?”I otrzymałam natychmiastową odpowiedź 

„Utulić wewnętrzne dziecko”. Usłyszałam „utulić” a nie „uzdrowić”. Byłam zaskoczona. Zapytałam się jeszcze raz i odpowiedź nadal była taka sama. Ta odpowiedź szybko skojarzyła mi się z Tobą i Twoimi livami i postami na grupie Kasi B. Weszłam na Twoją stronę i przeczytałam, że proponujesz sesje 1:1 i proponujesz zobaczyć jak pracujesz i jaka jesteś na Twojej grupie.Zgłosiłam się na grupę i bum! I tego dnia ogłosiłaś warsztat i wiedziałam, że to jest dla mnie, tak po prostu wiedziałam, że przyprowadziła mnie do Ciebie moja dusza i bez żadnego oceniania czy zastanawiania się mam wejść na ten warsztat. I tak po prostu zapisałam się na warsztat z przekonaniem, że stworzyłaś go dla mnie na prośbę mojej duszy.

Zrozumiałam, że moje dziecko nie jest irytujące, że to tylko moje wspomnienia. Odkryłam, jak łatwo można odczarować takie wspomnienia. Odkryłam, że zapisane są w ciele. Odkryłam, że zapisane są w mojej podświadomości znacznie mocniej niż mi się wydawało. Odkryłam, że łatwo mogę kreować zmiany w sobie. Odkryłam jak wiele mam do wypłakania. Odkryłam, że jestem silna!

Jako dziecko doznałam wielu krzywd. Najtrudniejsze były i są krzywdy emocjonalne. Nie znalazłam tyle ciepła, zrozumienia i miłości w rodzicach, ile potrzebowałam. Ten warsztat nauczył mnie, że te wszystkie traumy są nadal we mnie żywe. A ja mam siłę i możliwość uzdrowić je. Mam siłę i możliwość zmienić wgrane mi wzorce ofiary i skrzywdzonej dziewczynki. Mogę zmienić swoje reakcje nieadekwatne do mojego wieku. Mogę dorosnąć. Mogę uwolnić się od potrzeby poszukiwania bezwarunkowej miłości matki i uniezależnić moje obecne życie od oczekiwań mnie jako małej dziewczynki. Mogę ukochać i utulić sama siebie. Mogę dać sobie bezwarunkowa miłość i wykreować swój świat tak jak zawsze chciałam. Mogę dorosnąć i stać się naprawdę dorosła. Mogę cieszyć się swoim życiem i żyć niezależnie od przeszłości.

Warsztat „Utulić Wewnętrzne Dziecko” przerósł moje oczekiwania. Wchodziłam na warsztat z potrzebą dotknięcia żywego we mnie żalu. A okazało się, że mogę dotknąć każdej emocji i każdego bólu. Mogę dotrzeć do ich źródła i mogę wprowadzać zmiany, mogę utulić to, co we mnie skrzywdzone i co płacze, mogę przestać być i czuć się skrzywdzona, mogę zacząć żyć.

W poszukiwaniu uzdrowienia siebie przeszłam i doświadczyłam wcześniej wielomiesięczne grupowe warsztaty DDA, wielomiesięczną terapię indywidualną, radykalne wybaczanie,  hoʻoponopono. Każda z nich leczyła i uzdrawiała inny aspekt mojego życia i mnie. Lecz nadal nie potrafiłam uwolnić się od tych samych wzorców zachowań, tych samych sytuacji i tych samych „typów” ludzi. Warsztat „Utulić Wewnętrzne Dziecko” nauczył mnie jak mogę to zmieniać, jak mogę uwolnić się od wzorców, których już nie chcę i nie potrzebuję, jak mogę odnaleźć spokój, radość i życie.

Ania I.


„Zdecydowałam się na udział warsztacie „Utulić Wewnętrzne Dziecko”, aby znaleźć odpowiedzi na pytania, które od bardzo dawna mnie nurtowały. Nie umiałam siebie zrozumieć, a oczekiwałam, aby wszyscy inni mnie zrozumieli. Moją intencją było zrozumienie, dlaczego jestem osoba kłótliwa. Chciałam zrozumieć, co jest ze mną nie tak, chciałam się „naprawić”, bo wciąż uważałam ze jestem jakaś nienormalna, najprościej w świecie ujmując.Ten warsztat pomógł mi zrozumieć, że ja wcale nie muszę się zmieniać – „naprawiać”, pomógł mi zrozumieć przede wszystkim, że powinnam siebie ZAAKCEPTOWAĆ taką jaką jestem. To nic, że nadal jestem skłócona z pewnymi osobami w rodzinie, czuję, że jestem na dobrej drodze, aby to wszystko zmienić.Jeśli oczekujesz, że ktoś się zmieni dla Ciebie to jesteś w błędzie. Musisz zajrzeć w głąb siebie, aby zrozumieć, że zmiana zaczyna się właśnie od siebie. I to mi dał ten warsztat. Bardzo łatwo się mówi te słowa, że zmianę powinno się zacząć od siebie, jednak mało kto to rozumie, bo tak naprawdę nie ma narzędzi, aby wiedzieć jak to zrobić, a ten warsztat Ci pokazuje, jak to zrobić. Ukierunkowuje i o to w tym wszystkim chodzi, że w końcu możesz nad sobą popracować, bo wiesz jak.Warsztat pomógł mi przede wszystkim zrozumieć, że nie powinnam się naprawiać, zmieniać, tylko zaakceptować. Cały czas pracuję nad tą akceptacją, to nie jest prosta sprawa, jeden warsztat i już nie ma problemów. To jest proces, na który trzeba się przygotować i popracować nad tym.

Anek

Właśnie skończył się warsztat „Moje życie – Moja odpowiedzialność”, ale dla mnie to jest dopiero początek drogi do odpowiedzialności.

Uważam, że praca z Sylwią jest bardzo głęboka i intensywna. Bardzo cenię to, że jest to osoba, której mogę zaufać i otworzyć się w czasie warsztatów na problemy, z którymi nigdy nie byłam w stanie zmierzyć się sama ze sobą.

Dziękuję Ci, że otwierasz swoją wiedzę i doświadczenie do świata i pomagasz innym odnaleźć siebie i swoją drogę tutaj na Ziemi, w tym życiu.

Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam brać udział w warsztatach prowadzonych przez osobę, której zaufałam, by otworzyć swoje serce i duszę.

Ewa Laga

Miałam za sobą wielu coachów i terapeutów, zarówno w sesjach indywidualnych, jak i korzystając z różnego rodzaju warsztatów. Jednak, kiedy trafiłam do Sylwii… hmm… nie będę ukrywać, że początkowo miałam spore obawy, szczególnie związane z tym, czy takie sesje online naprawdę mi w czymś pomogą (wcześniej pracowałam z terapeutami tylko stacjonarnie). Kiedy jednak się w końcu zdecydowałam, to byłam totalnie zaskoczona. Już na pierwszej sesji Sylwia poprowadziła mnie w taki sposób, że dotarłam do miejsc, do których dotychczas nie udało mi się dotrzeć. Przepracowałyśmy naprawdę mocne rzeczy. Była dla mnie ogromnym wsparciem, kiedy przechodziłam trudne chwile, nawet między sesjami mogłam liczyć na jej słowa otuchy. To było bardzo ważne dla mnie, bo zdarzały się chwile, że myślałam, że się już nie podźwignę z tego wszystkiego.

Moje życie zaczęło się zmieniać, ja zaczęłam mieć w sobie więcej pewności do mówienia „Nie” i do stawania za sobą. Poprawiły się moje kontakty z rodziną, przestałam być małą, nieodpowiedzialną córeczką, a stałam się dorosłą kobietą, mającą swoje życie i swoje zdanie. A najważniejsze, że dzięki pracy z Sylwią wiem teraz jak rozmawiać ze swoją nastoletnią córką – nasze relacje stały się bardzo bliskie, choć nie sądziłam, że to możliwe. Sylwia pomogła mi też, kiedy postanowiłam rozstać się z mężem po wieloletnim, bardzo toksycznym związku.

Jestem jej ogromnie wdzięczna, że dała mi przestrzeń i tak wiele wsparcia, bym mogła odzyskać siebie w pełnie.

Namaste!

Asia W.

Przypuszczałam i też wyszło mi to z pracy z dziennikiem, że wiele emocji niekontrolowanych ma swoje źródło w dzieciństwie i chciałam się tym zająć. Moją intencją udziału w warsztacie „Utulić Wewnętrzne Dziecko” było znalezienie sensu mojego życia, mojej misji i spokoju ducha.Podczas warsztatujasno zobaczyłam, że moje wybory, moje życie to było powtarzanie emocji z dzieciństwa

Zobaczyłam, że miałam trudniejsze dzieciństwo niż mi się wydawało.

Najbardziej warsztat mi pomógł w rozpoznawaniu moich emocji, bo zawsze miałam z tym trudność.

Alexandra