Za czyją przyjaźń płacisz?

Zatracasz siebie 

Siebie prawdziwego 

Na rzecz czego? 

Sztucznych, opłacanych znajomości i przyjaźni 

Dlaczego? 

Dlaczego czujesz, że musisz komuś płacić za przyjaźń? 

Obdarowywać go prezentami w podziękowaniu za spędzony czas i daną uwagę? 

Czyż nie dlatego, że uważasz, iż jesteś niewystarczający? Niekompletny? Niepełny? Wybrakowany? 

Czyż samo Twoje bycie obok drugiej osoby, samo Twoje towarzystwo, uwaga i rozmowa to za mało? 

I czujesz, gdzieś głęboko, że musisz komuś podziękować, dodatkowo wynagrodzić podarowany Ci czas, jak gdybyś czuł wewnętrznie, że musisz płacić innym za spędzanie czasu z Tobą…, bo sam w sobie nie jesteś wystarczająco interesujący, by chcieli z Tobą przebywać… 

Czyż tak? 

Czy tak właśnie to czujesz wewnętrznie? 

I kupujesz prezenty swoim przyjaciołom… 

Obdarowujesz ich za każdym razem czując ogromną wdzięcznością w sercu, że ponownie dali Ci swoją uwagę i poświęcili cenny czas…

A co z Twoją uwagą? 

Co z Twoim czasem? 

Czy ta wymiana między wami nie jest wystarczająca?

Nie.

Ty uważasz, że nie jest. 

Bo kiedyś… 

Gdy byłeś mały… 

Ktoś ważny… 

Najważniejszy… 

Pokazał Ci, że nie jesteś wystarczający… 

Że jeśli chcesz uwagi i czasu to musisz za niego zapłacić. 

I płaciłeś… mając pięć, sześć lat… sprzątaniem po sobie, odstawianiem naczyń, byciem grzecznym, robieniem obrazków i laurek, gdy przewiniłeś i popełniłeś błąd, którego popełnić Ci nie wolno było… 

I nauczyłeś się, że tak już będzie. 

Że taki już jesteś… 

Niewystarczająco dobry, by przebywanie z Tobą było wystarczające, by chcieć więcej… 

Więc dziś płacisz, choć tak tego nie widzisz. 

Wmawiasz sobie (skutecznie zresztą), że chcesz komuś podziękować, kogoś obdarować prezentem, jak gdybyś Ty, sam w sobie, był niewystarczającym prezentem od wszechświata dla tej drugiej osoby. 

Za co tak naprawdę płacisz? 

Za czyją uwagę, miłość i dobroć? 

Za kogo rozmowy i bycie w czyim towarzystwie?

I… czy dalej tak chcesz?

Czy dalej chcesz tak żyć?

Czy może w końcu zapragniesz poczuć W PEŁNI, że to, jaki jesteś naprawdę, jest wystarczające? 

I, że to, co przez tak wiele lat czułeś w sobie jako ułomność, było jedynie przeniesionym schematem z myślenia Twoich rodziców o nich samych? 

Bo łatwiej jest widzieć błędy i niedociągnięcia w innych, niż w samemu sobie… 

Łatwiej przerzucić jest winę na kogoś i obarczyć odpowiedzialnością, niż zadać sobie pytanie:

Co mi to robi? 

Co mi to pokazuje? 

Czego nie chcę tak naprawdę w tym wszystkim zobaczyć? 

Łatwiej jest iść na oślep przez życie udając, że wina leży po drugiej stronie, a Ty jesteś jedynie ofiarą niedoskonałego systemu…

STOP!

Zatrzymaj się!

Może już dość tego szukania winnych… 

Czyż nie jesteś wystarczająco dorosły, by podjąć inne decyzje i zrobić porządek z tym, co nieświadome, a co kieruje Tobą i Twoim życiem?

P.S.

Ostatnie dni na to, byś skorzystał ze starej ceny sesji 1:1! Tylko do 31.12.2020

W czym mogę Ci pomóc podczas naszego spotkania?

Tu znajdziesz więcej: