Znowu wsadziłam kij w mrowisko…

Znowu wsadziłam kij w mrowisko…

Tak…

Od czasu do czasu to robię

Postem

Live’em

Zapytaniem

Poruszam tych, którzy panicznie boją się opuścić swoją ciepłą strefę komfortu,

Wstrząsam tymi, którzy zasiedzieli się w stagnacji życia i przyzwyczajeń,

Triggeruję tych, którzy przyjęli jako swoje ograniczające ich wielkość przekonania.

A wszystko po to, byście w końcu się obudzili… 

Byście przestali szukać na zewnątrz

Rzucać słowami jak sztyletami oskarżając wszystkich wokół, że nie myślą tak, jak wy by było wam łatwiej i wygodniej

Byście zaczęli w końcu patrzeć do środka, a nie na zewnątrz

I tam szukać odpowiedzi

Bo wszystko jest w was!

Każda rzecz, która cię porusza, znaczy, że cię dotyka…, w mniejszym bądź większym stopniu

Bo gdyby cię nie dotykała, to by cię nie poruszała…

Z miłością,

Sylwia  

P.S.

Jeszcze całkiem niedawno każdy ostrzejszy komentarz, odbiegający od tego, co ja myślę powodował we mnie paniczny lęk przed byciem ocenioną oraz paraliżujący strach przed wejściem i przeczytaniem, co znajdzie się pod moim postem. 

I, chociaż ilość komentarzy krytykujących moje treści i oceniających je negatywnie, była niewielkim procentem do całości, to jednak na tym maleńkim procencie opierała się moja podświadomość dyktując mi, jak mam się czuć. 

A ja to chwytałam…

I z bijącym sercem na ramieniu, siadałam by napisać kolejny post.

…bo jest tak, że gdy pewnego dnia odkryjesz swoje powołanie, gdy go zasmakujesz, staje się ono tak mocno wiążące, że pcha Cię do przodu, abyś brnął głębiej i szedł dalej tą ścieżką. Nie mogłam więc poddać się i przestać pisać…, gdyż pisanie, motywowanie i inspirowanie stało się przedłużeniem mojego jestestwa.

Toteż moje wewnętrzne prowadzenie pokazało mi ścieżkę, dzięki której uodporniłam się na ilość krytyki z zewnątrz. (i nie było to w żaden sposób zamierzone…., a na pewno nie świadomie)

Co pewien czas czułam silną potrzebę wypowiedzi, której nikt by się po mnie nie spodziewał (tak, każdy z was ma jakieś wyobrażenie na mój temat, jak i na temat każdej innej osoby. Chcecie widzieć człowieka, który was inspiruje i motywuje jako nieskazitelną, czystą krystalicznie kartkę, idealnie wpasowaną w wasz światopogląd. Jednak każdy z nas jest człowiekiem i każdy z nas ma rolę do odegrania, by drugi człowiek odnalazł prawdę w sobie). 

Pojawiały się więc ostre posty o aborcji…, Bogu…, seksie….

Efekt?

Tych, których zabolało to za mocno, odeszli… 

Inni zatrzymali się w tym, co ich poruszyło i zadali sobie ważne pytania, dzięki którym uwolnili z siebie to, co ich trzymało i ograniczało.

Jeszcze inni, gotowi na to, że każdy może mieć różne patrzenie na daną rzeczywistość, przyjęli to wszystko ze spokojem, kontemplując, czy w jakimś kawałeczku moje słowa mogą wesprzeć ich rozwój i skok na wyższy poziom życia.

Najbardziej jednak zaskakujące dla mnie było nie to, że ludzie mnie oceniali i oceniają wciąż, że ci, którzy do niedawna wypowiadali się pochlebnie o moim dorobku odwrócili się ode mnie, a to, że o ile na początku było dla mnie niezrozumiałe, po co wsadzam ten kij w mrowisko, o tyle dziś wiem już, po co to było. 

Dziś zamiast przeszywającego bólu i lęku przy czytaniu oceniających, krytycznych, czasem wyzywających moją osobę komentarzy, pojawia się spokój, odrobina ciekawości i …. MIŁOŚĆ do każdego, kto wybiera własną drogę, jakakolwiek by ona nie była. 

Bo nie czuję potrzeby, by nauczać wszystkich

Ani by być dla wszystkich, 

Ani też by cały świat za mną podążał…

Moje prawdy są tylko dla tych, którzy są na nie gotowi

Moje prawdy mają otwierać i poszerzać świadomość, pozwalać na dokonywanie wyborów ‘po swojemu’…

I nie, nie nikt nie musi przyjmować ich w 100% do siebie

Wręcz nie powinien…

Wystarczy, że ludzie wezmą tylko tę część, dzięki której wzrosną i ich życie transformuje otwierając się na wolność i obfitość.

Nie mam wiec do ciebie żalu ani złości, za ostre słowa czy nieprzyjemny ton. Bo wiem, że to, co z Ciebie wychodzi, jest tym co w Tobie siedzi bardzo głęboko i jest jedynie projekcją Twoich własnych lęków i bólów.

Tak zostaliśmy skonstruowani poprzez trudne doświadczenia i traumy, że łatwiej nam zauważyć i nazwać coś u kogoś niż dotrzeć do tego u siebie….

Ale może z czasem, kiedyś… zatrzymasz się przed napisaniem kolejnego słowa krytyki na temat czyjegoś postu, który wstrząsa twoim światopoglądem i zapytasz najpierw siebie:

„Co mi to robi?”

„Co to we mnie porusza?”

„Co czuję?”

„Dlaczego to czuję? O czym mi to przypomina?”

„Czego nie chcę zobaczyć pod warstwą tych silnych emocji?”

„Gdzie JA siebie blokuję, w czym limituję nie pozwalając być sobą prawdziwym?”

Bo wolność, jaką dzięki puszczeniu tych emocji uzyskasz będzie TOTALNĄ WOLNOŚCIĄ, o której nawet nie śniłeś.

Bo spokój, jaki zapanuje w Twoim wnętrzu, będzie NAJCENNIEJSZYM skarbem, jaki możesz sobie dać.

21.12.2021

Już wkrótce!

„Powrót do PRAWDZIWEGO Siebie po rozstaniu. Początek NOWEGO życia!”

Warsztat online

Jedna myśl na temat “Znowu wsadziłam kij w mrowisko…

  1. Gdybyś tylko widziała jak szeroko mi się wszystko uśmiechało, kiedy to czytałam. Znam to aż za dobrze. I regularnie wsadzam kij w mrowisko. Kiedyś też się bałam. Teraz? Już nie. Przemyślałam sobie sprawę komentarzy. Pozwoliłam ludziom myśleć co tylko sobie chcą, nie dając sobie możliwości wyprowadzania kogoś z błędu. A jestem dość pewną siebie osobą… Więc dla równowagi wyłączyłam komentarze. Powiem Ci, że to było gorsze niż krytyka na początku. Nie mieć możliwości odniesienia, sprawdzenia… Lekcja pokory… To jakby założyć opaskę na oczy i iść na czuja. Trzeba tylko wiedzieć dlaczego to się robi i czy aby nie jest to ucieczką. Posłuchałam się w tej kwestii mojej Duszy. Wartościowa lekcja. Może kiedyś otworzę mojego bloga na publikę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.