Zobacz, jak przebiegły jest Twój umysł!

Odpuść przeszłość…

Przeszłość to analizowanie, 

To szukanie winnych,

To szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” 

Dlaczego mi…? 

Dlaczego tak…? 

Dlaczego oni…? 

Wejdź w obecną chwilę i zadaj pytanie, po co. 

Po co to wraca? Po jaką emocję, której Ci brak? Po jaką potrzebę, której nie zaspokoiłeś? Po czyje działanie, którego nie dostałeś? Po jakie Twoje samopoczucie? 

Nasz umysł odszukuje wspomnienia dopasowujące się do emocji, jakie czujemy.

Czujesz smutek?

Umysł znajdzie powód, który stanie się źródłem smutku. 

Czujesz złość? 

Umysł odnajdzie jej przyczynę. 

Czujesz żal umysł poszuka i znajdzie odpowiednie wspomnienia, które dadzą jeszcze więcej żalu.

Ale zanim poczujesz którąkolwiek emocję, najpierw dzieje się coś innego. 

Najpierw jest myśl.

Myśl, która nie może być tylko myślą. 

Myśl, która musi obrać formę jakąś i przejść na kolejny poziom, czyli stać się emocją. 

Emocje nie mogą istnieć bez przyczyny, musi więc umysł znaleźć sensowny powód: 

Dlaczego czuję się tak, jak się czuję? 

Dlaczego czuję smutek? 

Dlaczego czuję tę złość? 

Dlaczego czuję ten żal?

I pierwsze odpowiedzi odniosą się do tego, co stało się w obecnej chwili lub niedalekiej przyszłości, ale ponieważ te odpowiedzi podsycają emocje, które już w tym momencie są uzasadnione, wówczas przychodzą kolejne myśli, adekwatne do emocji (tych spotęgowanych).

Pokażę Ci to na przykładzie, żebyś zobaczył jak działa ten mechanizm:

Poranek w pracy. Nie zdążyłeś jeszcze wziąć łyka kawy, a tu przychodzi szef i wyżywa się na Tobie. Rzuca oskarżenia o spieprzony raport, a w nim widniejące dane o niskim poziomie sprzedaży, chociaż dobrze wie, że jest trudna sytuacja i Ty dobrze wiesz, że starasz się jak możesz. 

Mimo wewnętrznej chęci rzucenia argumentami, decydujesz nic nie mówić. Ale im dłużej siedzisz tak, tym bardziej czujesz, jak wkur… narasta. Kotłowanina myśli, jedna goni drugą i każda nakręca kolejną jeszcze bardziej…. 

„Pewnie zaraz przypie… się o to i o tamto…” 

„Może jest jeszcze zacznie szukać w poprzednich miesiącach….” 

„Co on sobie myśli? Głupi palant…. Jakby nie wiedział, co się dzieje na rynku…”

„A może on szuka na mnie haka? Żeby mnie zwolnić…” 

„Dlaczego ja to jeszcze pracuję…? Tyle lat z debilami…” 

„Dawno powinienem stąd odejść!” 

„Nikt mnie tu nie docenia!” 

„Mam dość tej pracy! Sami popie…. ludzie! Debile! Idioci!” 

„Nie no tak dłużej się nie da! Nie pozwolę sobie na takie traktowanie!”

………przy ostatnich myślach poziom adrenalina sięga zenitu, w tym samym czasie wchodzi do biura Twój szef. Ty nie wytrzymujesz i rzucasz papierami, wrzeszcząc: „Odchodzę! Mam dość tej roboty!!!” Trzaskasz drzwiami i opuszczasz biuro.

W aucie emocje opadają, złość odpuszcza i powoli wchodzi na pierwszy plan lęk. 

„Boże! Co ja zrobiłem? I co teraz? Skąd ja wezmę pieniądze na rachunki…..” 

„Nie przejmuj się…, należało się temu idiocie. Niech ma za swoje! Załatwiłeś go na cacy!” – rozpoczyna się dialog w Twojej głowie i przeplatanie lęku ze złością. 

Z jednej strony poddajesz w wątpliwość sensowność swojego działania, z drugiej starasz się utwierdzić w przekonaniu, że zrobiłeś właściwie i żeby się utwierdzić, szukasz w przeszłości dowodów na to, że tak właśnie należało postąpić. 

A gdy znajdujesz ich potwierdzenie (a znajdujesz, ponieważ umysł zawsze znajdzie potwierdzenie na właściwość swojego czynu zgodnego z emocjami, które czujesz), złość potęguje się. 

W końcu wracasz do domu. Wchodzisz, a żona od progu:

„Znowu się spóźniłeś! Na Ciebie nigdy nie można liczyć!”

….. i to już wystarczy…. 

Wystarczy, by złość zagotowała się w Tobie ponownie i byś znowu wybuchł, a wraz z wybuchem by wyskoczyły na scenę kolejne myśli. Tym razem na temat zołzy, jaką stała się na przestrzeni ostatnich lat Twoja żona.

Złość nie ustępuje, narasta i malaje jak fala. Zbiera się, potem trochę opada, ale gdy opada po chwili pojawiają się nowe myśli lub wspomnienia, które napędzają ją ponownie… 

.

.

Tak wygląda proces, które zapewne towarzyszył Ci nie raz. 

A wszystko zaczyna się od jednej myśli w Twojej głowie. Myśli, która wślizgnęła się tak niepostrzeżenie, a która rozpoczęła łańcuch całego procesu pociągając za sobą emocje, potem reakcje na te emocje i działania zgodne z reakcjami. 

I teraz zapytasz: „Ok…, ale jak to przerwać?”

Kiedyś ktoś zapytał mnie, co wprowadziło największe zmiany w moim życiu, jeśli chodzi o rozwój osobisty. 

Moją odpowiedzią była i jest UWAŻNOŚĆ. 

Bo to UWAŻNOŚĆ wstrzymuje nas od gwałtownych zachowań…

I to UWAŻNOŚĆ pozwala nam zauważyć siebie w relacji z daną sytuacją, otoczeniem.

To UWAŻNOŚĆ pozwala nam się zatrzymać, zanim wskoczymy na rozpędzonego emocjonalnego konia.

To UWAŻNOŚĆ powoduje, że przestajemy być nadreaktywni, a stajemy się obserwujący. 

To UWAŻNOŚĆ pozwala nam zatrzymać i zobaczyć, co nasze, a co czyjeś. 

To UWAŻNOŚĆ pozwala nam zdecydować, czy chcemy w coś iść, czy nie. 

Czy chcemy być częścią odgrywającej się sceny, czy tylko na nią popatrzeć… 

I to UWAŻNOŚĆ pozwala nam ZAUWAŻYĆ SIEBIE W SOBIE.

Zacznij więc od uważności. Obserwowania sytuacji, która dzieje się, a która wywołuje w Tobie emocje. 

Zauważaj pierwszą emocję, bo do tej emocji przylega konkretna myśl. 

I zauważ tę myśl, po to, by za nią nie pójść dalej i by poczuć, czy jest ona prawdziwa, czy też jedynie przekonaniem, które dawno temu przyjąłeś jako swoje.

Z miłością, 

Sylwia